Author Topic: Konkurs "Dzika impreza"  (Read 1011 times)

Spookie

  • Potwórca
  • Banshee
  • *
  • Posts: 1361
  • Propsy: 27
  • spec. ds. NCSD
    • View Profile
  • ID: 3
Konkurs "Dzika impreza"
« on: August 17, 2015, 05:11:19 PM »



Pora na kolejny konkurs, w którym tym razem, oprócz dostępu do bety, można wygrać płytę "Turniej bardów VII".
Aby wziąć udział w konkursie, wyobraźcie sobie, że organizujecie epickich rozmiarów biesiadę i napiszcie ogłoszenie, w którym poszukujecie utalentowanego barda. Ponieważ prawdziwe artystyczne talenty, oprócz dobrej płacy, poszukują wyzwania i dobrej zabawy, postarajcie się opisem Waszej dzikiej imprezy jak najbardziej zachęcić barda do przyjęcia zlecenia. Forma ogłoszenia jest absolutnie dowolna! :)
Prace nadsyłajcie na nasz adres mailowy: potworcy@toril.org (z dopiskiem "Dzika impreza") do 24 sierpnia. W treści maila, poza zgłoszeniem, podajcie swój nick z naszego forum: http://forum.toril.org/index.php
W konkursie wygrać mogą tylko osoby, które nie mają jeszcze dostępu do gry, ale do udziału serdecznie zapraszamy wszystkich chętnych!

Uwaga! Zastrzegamy sobie prawo do publikowania Waszych dzieł na fanpejdżu ;)




« Last Edit: August 19, 2015, 06:17:21 PM by Pandora »

Spookie

  • Potwórca
  • Banshee
  • *
  • Posts: 1361
  • Propsy: 27
  • spec. ds. NCSD
    • View Profile
  • ID: 3
Odp: Konkurs "Dzika impreza"
« Reply #1 on: August 25, 2015, 10:54:12 AM »
Konkurs "Dzika Impreza dobiegł końca i płyta "Turniej Bardów VII" trafi do użytkownika o nicku "thelaguna". Ponieważ jednak szalenie podobały nam się wszystkie zgłoszenia, ponownie rozdajemy dostępy do bety Torilu wszystkim uczestnikom :) Bardzo dziękujemy za udział i inspirujące dzieła.

Poniżej zamieszczamy wszystkie prace konkursowe w kolejności napływania zgłoszeń:




Crevan





thelaguna





Hydra

Nie szukam frajera z brzęczydłem na struny,
Nie szukam paniusi, co wisior ma Luny,
Nie przyjmę do siebie oszustów wprost z tych
Co przyjdą, pomiauczą i krzyczą pięć dych.

Czy talent twój większy niż mamci pochwała?
Czy jesteś waść pewien, że nie dasz dziś ciała?
Gdyż pragnę napotkać artystę-poetę
Wraz z darem języka, a nie wierszokletę.

Dzika impreza będzie się dziać.
Zbierze się miasta najlepsza brać.
Jeśli wciąż wierzysz w siebie i los
Przyjdź i zabłyśnij, boski daj głos.



ReHorachte

Wieczór w gospodzie „Pod jurnym bykiem”, różniący się od wszystkich poprzednich zupełnie niczym. No może poza małym szczegółem, karczmarz był pijany w trupa. Przyczyną jego stanu upojenia był fakt, iż jego bliski znajomy Hrabia Vikser von Melo poprosił go o przysługę, a jutrzejszego dnia mijał termin w którym owa przysługa miała zostać spełniona. Polewając kolejkę sobie jak również i stołu, (Gdyby stół oczywiście nie był meblem rad by był niezmiernie z tego faktu, że taka ilość alkoholu się wlewa prosto w niego.) szukał wymówki dla Viksera, która by była choć trochę logiczna i wystarczająca aby przyjaciel był dla niego łaskaw za niewywiązanie się z umowy.
- Kuhwa… - zaczął dialog zewnętrzny, który był słyszany również dla osób znajdujących się w pobliżu-
Vikzzzer mnie zajebe… jhak Vikzzer mnie zajebe, to i stara też... Kuhwaa! Aaa zapewniałem! Spokojnie Phannie hrabio, będzie pan zadowlony! I chuj! Jhak to jest możliwe, no powiedz mi Gienek, jak to jest kurrrwa możliwe, że przhes ostatnie dwa tygodnie, żaden bard tu się nie zjawił…  - Odbiło się Gienkowi resztą śniadania, po czym wypił kolejny kieliszek bez popijania go. Był tak przepity, że nawet nie wykrzywiło karczmarza.
Niczym grom z jasnego nieba, lecz delikatny jak poranna rosa spływająca po kwiatach na łące, dotknęła go dłoń w ramię. Poprzez mgłę wydychanego alkoholu Gienek nie był w stanie do końca dojrzeć czy to jedna czy też trzy osoby stoją przy nim, lecz to co najważniejsze dojrzał. Lutnię przez ramię przewieszoną. W tej krótkiej chwili nic innego niemiało znaczenia, czy to że wynoszą mu alkohol za lady, czy to że do jego starej się dobierają jakieś paniątka. Jedno dla niego było pewne, to jest jego ostatnia szansa, na którą tak długo czekał.
-Phan jest bardem tak?! Panie bart?! –Krzyknął uradowany podczas podskoku radości wywracając krzesło na którym siedział i parę kieliszków ze stołu.
- Ukryć się nie da tego zacny Panie, choć za barda się podawać każdy z instrumentem może w mym przypadku tak nie jest, o nie. Jam żem sam Wiesław Śpiewak! – Wypiął pierś dumnie zagrywając akord w rytm swego głosu wpasowujący się idealnie. – Słyszałem jak żeś biadolił Panie że barda wam potrzeba, to też i tak się zjawiłem ja! Lecz wpierw dowiedzieć bym się chciał, skąd taka potrzeba zaistniała?
Gienek niewiele myśląc podniósł kieliszki z ziemi, niezdarnym gestem zaprosił Wiesława do usiądnięcia przy stole, po czym wprawnym ruchem napełnił naczynka mocnym alkoholem.

- Panie Whiesław z nieba spadacie! No bo słuchaj Whiesiu, mój przyjaciel hrabia Vikzzer fon Melo urządza więlkha biesiadę! Ale thaka ona będzie żeście na oczy nie widzieli! Whiesiu słuchaj, no normalnie to tam nie że whino i miodem będzie się lało, a chycuszkami, zhłotem i smokami! No mówię Ci normalnie w życiu takiego czegoś nie zobaczysz! Ja wiem Whiesiu, żem phijany, ale to z radości że tu jesteś! – Cały czas karczmarz mówił nieprzerwanie polewając co parę zdań kolejną kolejkę. – Thy jesteś dobry gość, ja Ciebie szanuje, od razu widać żeś swój. Bo Słuchaj, musisz tam zagrać a mówie Ci Whiesiuuuu! Nhiczego, ale to nihczego Ci nie zabrakhnie. On takie rhobii biesiady że ja Chi mówie! Wshystko tam jest! Aaaa wiem co mhówie bo sam kiedyś na jedney byłem!
Bard jako że obyty jest z ludźmi i alkoholem w każdym połączeniu wyglądał na zaskoczonego, nie wydawało mu się że pomimo stanu upojenia karczmarza, on mógł kłamać. Pomimo problemów ze zrozumieniem mowy pijanego Gienka, wiedział, że może podjąć bardzo słuszną decyzję poprzez przystanie na prośbę karczmarza.
-Powiedz mi, mój przyjaciel…- nie zdołał dokończyć zdania, ponieważ Gienek zaczął dalej swój monolog.
-Phanie, są tam takieee kobityyy, no jha CI mówie thaaakieee, co łone ogień połykają, ale nie, ni ustami tylko DUPĄ! Od mórz do ghór najbardziej utaletnowani lhudzie i nie hludzie się zjeżdżają aby tam wystąpić i brać udział w thej rospuście. Pewnie zadajesz sobie pytanie. JAK JA O TYM MOGŁEM NIE SHŁYSZEĆ?! Bo nhie mogłeś! Bo to ścishlę tajne jest! Bo gdyby się ktoś dowiedział to by bhyło źle. Ojj źle by bhyło ja CI mówie. A więc krótko Phanie WHiesław. Spiewash tam pan czy nie spwiewash. Jak zaśpiewhasz, to Ci niczego w Życiu nie zabraknie, jeżeli oczywiście zadowolisz hrabiego swym występem…
Wiesław podjął decyzję już parę chwil wcześniej, przygoda i pieniądze to to czego potrzebował na chwile obecną. A jak to często w zwyczaju miał mawiać: „Kto nie ryzykuje, ten nie pije.”.