Author Topic: Konkurs Cztery piwka na stół - ANKIETA  (Read 1204 times)

Spookie

  • Potwórca
  • Banshee
  • *
  • Posts: 1361
  • Propsy: 27
  • spec. ds. NCSD
    • View Profile
  • ID: 3
Konkurs Cztery piwka na stół - ANKIETA
« on: January 10, 2017, 06:36:35 PM »
Drodzy gracze!

Nadszedł czas, by rozstrzygnąć konkurs "Cztery piwka na stół". Szczegóły przypomnicie sobie pod tym linkiem.

Zgodnie z obietnicą wybraliśmy trzy zgłoszenia widoczne poniżej, spośród których Wy z kolei wybierzecie laureata. Jego lokal znajdzie się wkrótce w Przystani Nerimy, a on sam dostanie od nas nagrodę w postaci dwutomowej powieści "Heros powinien być jeden". Na wybranie swoich faworytów macie 5 dni. Zapraszamy do głosowania :)








** Zajazd „Pod Wiwerną” **

Młoda gospoda w Dzielnicy Miłosierdzia. Przystępne ceny, smaczne jadło, trunki słusznej mocy i wygodne izby gwarantuje oberżysta — krasnolud Rudolf Cynobrowa Pięść z Klanu Szkarłatnych Zębów. Ten były awanturnik, podróżnik i poszukiwacz klejnotów postanowił wreszcie osiąść gdzieś na stałe. Wpadł na pomysł założenia karczmy dla podobnych sobie: wędrowców, odkrywców i kompanionów od dobrych opowieści.

Okazja nadarzyła się jesienią 1373 r. Łowczyni bestii, Fryssa Redhammer, daleka krewna Rudolfa, zjechała do Dziąsła, siedziby klanu, by podziękować bogom za łup: wiwernę z Trollowych Gór. Marzeniem dumnej krasnoludki było upamiętnienie tamtego wydarzenia. Rozdarta pomiędzy familią a Skrajem, który zdążyła polubić, zdecydowała się umieścić trofeum gdzieś w Przystani, warunkując jednak swój wybór korzyścią dla brodaczy. Cynobrowa Pięść odkupił zdobycz za symboliczną kwotę, obiecując znaleźć dla niej godne miejsce, sprzyjające przy okazji własnemu przedsięwzięciu.

To znalazło się stosunkowo szybko. Arsynius Deveris, nerimski płóciennik, zanotował właśnie znaczny spadek obrotów. Zniechęcony już przedtem różnymi ekscesami, poddał się ostatecznie w momencie nadejścia koszmarów i zwinął interes, powracając do rodzinnego Amn. Na parcelę długo brakowało chętnych. Obszerny sklep z mieszkaniem był solidny i przez to dosyć drogi. Lokalizacja — mało bezpieczna. Ciekawa jednak dla podróżnych, poszukujących noclegu.

Dwupiętrowy, podpiwniczony, kamienny budynek ze stryszkiem znajduje się kilkaset kroków od Placu Przyjezdnych, za jedną z odchodzących przecznic. Sam zajmuje mniejszy placyk, mieszczący jeszcze niedużą stajnię i wozownię, spichlerzyk i podcień do składowania towaru. Stojąca pośrodku fontanna ma kształt podróżnego buta Marthammora Duina, wędrującego boga krasnoludów. Woda wylewa się z „futrzanej” cholewy i spływa do poidła obok koniowiązu.

Godło na szyldzie w sposób oczywisty nawiązuje do nazwy. Drewnianą deskę na grubym, żeliwnym łańcuchu dekoruje dwustronne malowidło, przedstawiające wiwerni łeb i napis „Życie jest wyzwaniem. Spocznij, nim podejmiesz kolejne.”, wykaligrafowany w języku ludzi i brodaczy. Kiedy powieje wiatr i zaskrzypi łańcuchem, gad pokazuje raz lewą, raz prawą stronę pyska, sprawiając wrażenie żywej, poruszającej się bestii.

Prawdziwy łeb, wyprawiony i zakonserwowany, spoczywa już w środku, nad półkolistą ladą, dostosowaną do wzrostu krasnoludów. Trofeum opatruje inskrypcja pod spodem, wyrzeźbiona w drewnianej podpórce: „Poskromiła Fryssa Redhammer, 1373 r.”. Surowy kamień mocnych, wspartych na podmurówce ścian pozostawiono również w środku, jedynie wygładzając. Tu i ówdzie wpasowano odbijające światło kaboszony, idealnie wypolerowane i przywodzące na myśl piękno górskich jaskiń: białe opale, wodne gwiazdy, krwawniki i cynobry — kamienie herbowe rodu oberżysty. Oprócz dodawania karczmie blasku, klejnoty pełnią inną, szalenie ważną rolę: rozpraszają magię. Stosowanie czarów w zajeździe jest surowo wzbronione. Pod powałą wisi potężny, żelazny żyrandol, stylizowany na koło zębate. Płoną w nim świece z prawdziwego, aromatycznego wosku. Nad paleniskiem pośrodku izby obraca się ruszt z pachnącym mięsiwem. Ciepło utrzymuje ponadto hipokaustyczne ogrzewanie. Zasiada się na głazach i kamiennych ławach z kolorowymi, włóczkowymi poduchami. Dla bardziej wygodnickich są też drewniane krzesła, pomalowane na mahoń. W palecie kolorów dominuje różnorodna, ciepła czerwień, przeplatana zielenią, bielą i szarością. Jest barwnie i wesoło, ale w granicach smaku. Wrażenie domowej atmosfery potęgują bieżniki, serwety i chodniczki, stworzone własnoręcznie przez panią karczmarzową. Każdy inny, wszystkie utrzymane w tradycji krasnoludzkiej. Swobodnie zwisające proporce przedstawiają godła klanu Zębów. Obiegająca wnętrze półka mieści bryłki przeróżnych minerałów, przytwierdzone żywicznym lepiszczem. O ile nie jest zajęty, gospodarz chętnie opowie historię każdej z nich. Zazwyczaj to on stoi za szynkwasem, czasem zastępuje go Hazel albo Brigit, jedna ze służebnych. Małżonka Rudolfa, Karla, jest główną kucharką. Pomaga jej Chad — młody, ludzki chłopiec na posyłki oraz kuchcik w jednym. Bezpieczeństwa gości pilnują Baragus i Sly — potomek gigantów i człowiek, których lepiej nie drażnić.

Właściciel

Rudolf Cynobrowa Pięść

Postawny, nieco krępy, pleczysty krasnolud o wyglądzie serdecznego poczciwca. Zupełnie łysy, za to z gęstą, ciemnobrunatną brodą, którą starannie pielęgnuje, choć przycina dość krótko. Wydatny, korpulentny i rumiany nos zdradza pewne zamiłowanie do trunków. Szare, mądre oczy spoglądają na świat z dobrotliwą pobłażliwością. Przez lewe biegnie jednak stara, wzdłużna blizna, zdradzająca niespokojnego ducha.

W młodości Rudolf był bowiem prawdziwym obieżyświatem, huncwotem i paliwodą, który w poszukiwaniu klejnotów i skamielin zwiedził całkiem spory kawałek Faerûnu. Będąc gorliwym wyznawcą Marthammora Duina, nie całkiem zapomniał o swojej przeszłości i swoją gospodę otworzył głównie dla podróżników, spragnionych jadła, napitku i dobrych opowieści. Ze szlaków pod komin ściągnęły go pierwsze oznaki starości. Nadal jednak potrafi huknąć pięścią, bronić swoich bliskich i brodatego honoru. Należy do Klanu Szkarłatnego Zęba. Żonaty z Karlą Carmineedle, współklanowiczką zdolną w rękodziele. Ojciec dorosłych już dzieci, które zostały w rodzinnych Grzmiących Wierchach lub rozjechały się po świecie.

Jest właścicielem, głównym rachmistrzem i karczmarzem w Zajeździe „Pod Wiwerną” — gospodzie dla obieżyświatów, przyjezdnych i tubylców, którzy nie pogardzą krasnoludzką kuchnią: treściwym jadłem na starych recepturach i wyborowym piwem. Dba o utrzymanie w gospodzie swojskiej, rodzinnej atmosfery. Połowica przyrządza smakołyki, dwie młodsze, dalekie krewniaczki obsługują gości. Dodatkowym pomocnikiem jest ludzki chłopiec, Chad, nieformalnie usynowiony przez Rudolfa. Jowialny i towarzyski, gospodarz lubi pogawędzić. Jeżeli ma czas, dzieli się historiami z podróży, tajnikami mineralogii czy fachu piwowara.




** Zajazd "U Pijanego Smoka"**

Niedaleko południowej bramy, w pobliżu cmentarza i placu przyjezdnych, wznosi się piętrowy, pozornie zwyczajny, budynek. Kamienna podmurówka, wychodzi na metr z ziemi, pozostała część ścian drewniana, z dachem lekko spadzistym, pokrytym czerwoną dachówką. Nad wejściem wisi okrągły szyld, przedstawiający łeb czerwonego smoka, śpiącego, czy może raczej mocno zmożonego alkoholem, co sugerować mogą żółtozłote litery z nazwą lokalu: "U Pijanego Smoka".
Przekroczywszy próg lokalu, goście trafiają do przestronnej sali, z kilkoma stołami i ławami tak po lewej, jak i prawej stronie. Wzdłuż jednej ze ścian, niemal na całej jej długości, znajduje się kontuar z drewna, rzeźbionego w fantazyjne wzory płomieni i rozbłysków. Jest tu dość miejsca, aby bardziej stali bywalcy mogli uciąć sobie pogawędkę z właścicielem, przedyskutować wieści i plotki, co też się ostatnio w mieście działo.
Stoły i krzesła również są z drewna, ustawione we w miarę równym porządku. W razie potrzeby można je przesunąć bliżej ścian, dzięki czemu środek lokalu zyska miejsce na tańce, zabawy, turnieje lub pojedynki, czyli wszystko to, czego przebywający w lokalu mogą sobie zażyczyć.
Obok kontuaru są także schody prowadzące na piętro, do pokoi gościnnych, gdzie chętni mogą zaznać odpoczynku, noclegu, albo też i innych ciekawych niespodzianek.
Okna przybytku przyozdobione są żółto-czerwonymi zasłonami, mieniącymi się od blasku świec w porze wieczornej i nocnej. Ściany przyozdabiają liczne malunki i rzeźby pięknych kobiet i mężczyzn, mniej lub bardziej odzianych, nie tylko ludzkich czy elfich, ale też rogatych i skrzydlatych, słowem, bardziej demonicznych. Gdyby kto sprawdził, może się przekonać, że niektóre z nich wydzielają słabą aurę magiczną.

Właściciel

Eredor Longhorn

Właścicielem gospody jest wysoki mężczyzna, z twarzy przystojny, o ciemnobrązowych, być może nieco za długich, włosach, oraz bródce fantazyjnie wyciętej. Bystre ciemne oczy obserwują z uwagą każdego rozmówcę, uprzejmy uśmiech nie schodzi mu zaś z twarzy. Głos ma miły, przyjazny i w jakiś niezrozumiały sposób uspokajający i wzbudzający zaufanie. Ubiera się elegancko, acz bez przesadnego przepychu. Dominującymi kolorami jest czerwień (spodnie, koszula) i złoto (pas, guziki i spinki).




** Karczma "Spoczynek Obrońcy" **

Spoczynek Obrońcy, przybytek stojący dumnie i zapraszający przednim krasnoludzkim trunkiem i wspaniałymi mięsiwami każdego podróżnego przybywającego do miasta z Iriaboru przez północną bramę Przystani. Budynek leży po wschodniej stronie placu targowego, a jego murowana fasada jest skierowana ku północy podobnie jak myśli i serce starego weterana będącego jego właścicielem, Thellura Adamantytowej Brody. Sędziwy krasnolud traktuje swoją oberżę jak dom i twierdzę zarazem goszcząc chętnie nie tylko swoich ziomków, ale również wszelkich gości o dobrych i uczciwych sercach. Pomimo upartego charakteru, szorstkiej aparycji wojaka i licznych blizn jest brodaczem o dobrym, jeśli nie gołębim sercu. A czego mógł się dowiedzieć każdy kto choć raz zajrzał do gospody, bowiem Thellur chętnie częstuje swych gości opowieściami z rodzinnych stronów, od których samych można się poczuć jak w krasnoludzkich halach wydrążonych głęboko w górskich zboczach. Uczucie to pogłębia wystrój gospody, na który w dużej mierze składają się potężne ławy i stoły podkute mosiądzem i żelazem i wykonane przez lokalnych brodaczy na rodem z rodzimych stron. Na środku przestronnej izby stoi potężne palenisko z żelaznym rusztem na środku bogate w symbolikę ludu Moradina, zaś ściany wypełniają egzemplarze różnorakiej broni, tarcz i obrazów przedstawiających dzielnych brodaczy pracujących, walczących lub, co też równie chętnie czynią, ucztujących ku chwale Ojca Krasnoludów – Moradina. Zresztą symbol tego boga znajduje się na stalowej pawęży powieszonej nad szynkwasem oświetlony parą górniczych lamp po bokach. Tuż pod nim natomiast piętrzyły się w stosie opasłe i okute baryłki pełne najróżniejszych krasnoludzkich trunków, które właściciel odróżniał dzięki krasnoludzkim symbolom nad kranikami. Zaraz obok, po prawej znajdują się solidne drzwi prowadzące na zaplecze i kuchnię, gdzie dalej można się dostać do porządnie wyposażonej piwniczki. Budynek jest murowany , a przez to solidny i pomimo pokoi do wynajęcia na piętrze - do których można się dostać przez schody przy prawej ścianie - główna izba na dole sprawia wrażenie ogromnej sali. Dzięki pomysłowości i wiedzy krasnoludzkich architektów jedynie na końcach kamiennego paleniska wyrastają dwie kolumny z kamienia i kończące się w drewnianym suficie, zaś reszta sali jest wolna od słupów mających podtrzymać strop.

Właściciel

Thellur Adamantytowa Broda

Krasnolud równie szeroki co wysoki, mierzący około czterech stóp wzrostu i osiem cali. Ważący pewnie tyle samo co słusznych rozmiarów ludzki wojownik i wyglądający przy tym dwukrotnie groźniej z parą mocarnych ramion poznaczonych bliznami i dłońmi bliższymi z wyglądu do mocarnych imadeł. Siwa broda splatana w warkocze sięga pasa, zaś włosy są przystrzyżone w krótki irokez na modłę z dawnych czasów. Surowa twarz niczym ciosana w twardym granicie zdaje się równie zimna jak sam kamień, a przy tym poszczerbiona bliznami jakby do ten materiał trafił w ręce niedoświadczonego, roztrzepanego kamieniarza. Wielki nos, głęboko osadzone błękitne oczy niczym szafiry i krzaczaste brwi, trzy rzeczy najbardziej rzucające się w oczy.

Z ubioru nie różni się wielce od swoich brodatych ziomków. Jak każdy krasnolud Thellur ceni sobie prostotę i wygodę aniżeli zbytki i błyskotki. Lniana koszula z podwiniętymi rękawami i fartuch karczmarza jest tym w czym najczęściej można go zobaczyć. Do tego proste wełniane spodnie wpuszczone w skórzane, sznurowane buty skrojone przez krasnoluda dla krasnoluda. Jedynymi ozdobami jaką brodacz nosi jest wisior z symbolem Moradina, żelazne karwasze ozdobione bogato krasnoludzkimi runami oraz żelazne brosze spinające warkocze na jego brodzie.
« Last Edit: January 10, 2017, 06:41:29 PM by Spookie »

Sybirak

  • Sfinks
  • Otiag
  • *
  • Posts: 113
  • Propsy: 0
    • View Profile
  • ID: 65
Odp: Konkurs Cztery piwka na stół - ANKIETA
« Reply #1 on: January 14, 2017, 02:18:01 PM »
Głosować co rychlej
by słupki były wyżej
Kto nie zagłosuje,
tego Shar w dupę całuje!

:D

<3 - przyp. Spookie
« Last Edit: January 15, 2017, 04:37:32 PM by Spookie »