Author Topic: Dlaczego gramy w RPG?  (Read 1761 times)

Spookie

  • Potwórca
  • Banshee
  • *
  • Posts: 1681
  • Propsy: 27
  • spec. ds. NCSD
    • View Profile
  • ID: 3
Odp: Dlaczego gramy w RPG?
« Reply #15 on: February 17, 2016, 10:14:05 pm »
Quote
Z tego co rozumiem to motywem przewodnim tej "dyskusji" jest przekonanie osób bawiących się swoimi "laleczkami" by pozwolili innym te laleczki popsuć. Czyli zmotywować graczy do wyruszania na epickie przygody, z których pewnie mało osób wyjdzie bez szwanku, bo "fajnie i w ogóle".

Eeee... Zupełnie nie. Ani trochę. Nikt nie powiedział nawet nic pokrewnego xD

Wengiel

  • Ghast
  • **
  • Posts: 544
  • Propsy: 8
  • Cycki i bekon.
    • View Profile
  • ID: 1374
  • Discord: Wengiel
Odp: Dlaczego gramy w RPG?
« Reply #16 on: February 17, 2016, 10:15:19 pm »
Jakto nie? Przecież pierwszy post o tym mówi, przekonuje osoby, które nie pozwalają sobie na "uszkodzenie" postaci, żeby grały bardziej niebezpiecznie, żeby sięgały po sesje z ryzykiem zdrowia i życia.
100 pompek, 100 brzuszków, 100 przysiadów, 10 km, codziennie bez dnia przerwy.
Trzy posiłki dziennie, na śniadanie tylko banan. Żadnej klimatyzacji, żadnego spania przy otwartym oknie.

Spookie

  • Potwórca
  • Banshee
  • *
  • Posts: 1681
  • Propsy: 27
  • spec. ds. NCSD
    • View Profile
  • ID: 3
Odp: Dlaczego gramy w RPG?
« Reply #17 on: February 17, 2016, 10:31:40 pm »
A co to ma do epickich, uber niebezpiecznych wypraw? I do psucia laleczek? :D

Na spotkaniu towarzyskim też może wydarzyć się coś nieoczekiwanego i mającego duży wpływ na samopoczucie i osobowość postaci i nie wymaga wcale urwania kończyny... -_-

I tak poza tym, może się mylę, ale ja zrozumiałam, że w temacie ogólnie chodzi bardziej o to, że czasem tak bardzo chcemy zachować kontrolę nad naszą wypieszczoną postacią, że wcale nie dopuszczamy do niej wpływu negatywnych zdarzeń.

Wengiel

  • Ghast
  • **
  • Posts: 544
  • Propsy: 8
  • Cycki i bekon.
    • View Profile
  • ID: 1374
  • Discord: Wengiel
Odp: Dlaczego gramy w RPG?
« Reply #18 on: February 17, 2016, 10:33:41 pm »
No to samo też powiedziałem, ale z pewną swoją typową "analizą". Choć jedno z drugim też sie łączy.
Acz wątpię czy na takiej herbatce ktoś dostanie takie obrażenia psychiczne, że to w jakiś szczególny sposób wpłynie na postać.
100 pompek, 100 brzuszków, 100 przysiadów, 10 km, codziennie bez dnia przerwy.
Trzy posiłki dziennie, na śniadanie tylko banan. Żadnej klimatyzacji, żadnego spania przy otwartym oknie.

Pandora

  • Banshee
  • ***
  • Posts: 1719
  • Propsy: 10
    • View Profile
  • ID: 2061
  • Postać: Magaidh
  • Discord: Pandipuff
Odp: Dlaczego gramy w RPG?
« Reply #19 on: February 17, 2016, 10:58:39 pm »
Ja nikogo nie namawiam, prezentuje swoje stanowisko, jak wszyscy :p I zadaję pytania, żeby Was poznać ;3

Wengiel

  • Ghast
  • **
  • Posts: 544
  • Propsy: 8
  • Cycki i bekon.
    • View Profile
  • ID: 1374
  • Discord: Wengiel
Odp: Dlaczego gramy w RPG?
« Reply #20 on: February 17, 2016, 11:10:11 pm »
Jak zwał tak zwał.
Choć teraz na was fochłem, bo zignorowałyście resztę mego komentarza. :<
100 pompek, 100 brzuszków, 100 przysiadów, 10 km, codziennie bez dnia przerwy.
Trzy posiłki dziennie, na śniadanie tylko banan. Żadnej klimatyzacji, żadnego spania przy otwartym oknie.

Shagarot

  • Quasit
  • Łupieżca Umysłu
  • *
  • Posts: 398
  • Propsy: 4
    • View Profile
  • ID: 58
Odp: Dlaczego gramy w RPG?
« Reply #21 on: February 18, 2016, 02:38:40 am »
(Nie mam siły czytać tego wszystkiego więc wypowiadam się tylko w stosunku do postu Pandy).
Osobiście ja mam tendencję do tego, że nazbyt przywiązuję się do mojej postaci. Ogólnie przez lata gry w różne systemu zauważyłem taką tendencję, że im niebezpieczniejsza była kampania i pewniejsza śmierć postaci... tym mniej się w nią wczuwałem i mi na niej aż tak nie zależało, bo wychodziłem z założenia, że ona i tak umrze niedługo, a jeśli przeżyła to byłem zwyczajnie mile zaskoczony.
To te postacie, w które inwestuje się emocje, chucha i dmucha troszcząc się o to, aby nic się jej nie stało i przeżywając każdą jej niebezpieczną sytuację z palpitacją serca - to są postacie, które lubię. Duże ryzyko od czasu do czasu? Owszem, jeśli jest uzasadnienie fabularnie, a nie "Pójdę tam żeby dać postaci po dupie, lol!". Duże ryzyko cały czas? Nie, bo wtedy to się staje nudne - wszystko w nadmiarze staje się nudne i przestaje budzić emocje. Nawet ilość śmierci w Dark Soulsach :P
Arin (722) - Dziś o 21:04
@Shagarot (58)  zabiłeś mnie. Jesteś moim osobistym bogiem.

Tori (72) - Dziś o 21:06
Ja to  po raz kolejny napiszę: Shag jest Mistrzem tekstówek

Va5syl

  • Otiag
  • *****
  • Posts: 175
  • Propsy: 4
  • Kupię zimnioki.
    • View Profile
  • ID: 52
  • Postać: SADAVEEEEEEEE
Odp: Dlaczego gramy w RPG?
« Reply #22 on: February 18, 2016, 10:57:08 am »
Podzielę swoją wypowiedź na dwie części bo czuję, że będzie tego dużo. W pierwszej wyrażę swoje zdanie na dany temat, a w drugiej odniosę się do tego co pisali inni. No to jedziem.

Pierwsza część jest wyjątkowo subiektywna i prosiłbym nie brać tego co tutaj piszę do siebie. Wszelkie podane przykłady mogą dotyczyć osób wam znanych, ale nie muszą. Mogą odnosić się do sytuacji spotkanych na Torilu, ale nie muszą.

Walki na prywatach:
W każdym razie, ja nie mam nic przeciw ryzykowaniu, okaleczaniu postaci i tak dalej, na prywatach nie przepadam za zabijaniem postaci (bez mojej zgody) bo uważam, że do każdej walki między graczami którzy ewidentnie walczą na śmierć i życie powinien dołączyć jakiegoś rodzaju sędzia. Bo taka walka prędzej czy później zamieni się w nieskończoną bitwę, w której nikt nie daje za wygraną i każdy unika ciosów w ostatniej chwili.

Nieuznawanie sesji prywatnych:
Nie jestem pewny czy niektóre wypowiedzi (chyba)Pandy odnosiły się do mnie, bo wyczułem tam pewny akcent, który może zakrawać o to co mam napisane w oteku. Uznałem, że każda sesja która została przerwana w sposób sztuczny, po prostu nie ma prawa bytu. Dlaczego? Bo może tworząc sesję, chciałem kogoś okraść, oszukać, albo coś zupełnie przeciwnego. Sesja bez końca to dla mnie nie istniejąca sesja. Oczywiście, jeśli ktoś przerwie sesje w połowie walki między graczami, to rzecz wygląda nieco inaczej, ale na temat co i jak powinno być w tym wypadku rozwiązywane nie będę się rozpisywał. Drugie "nieuznawane" przeze mnie sesje mogą być sesje z epilogami, ale nie mam tu na myśli sesji  która toczyła się przez miesiąc, gracz napisał piękny epilog, a ja uznałem że mi się nie podoba i wogleweźsięnieuznajęsesji. Chodzi mi bardziej o sytuacje w której ktoś mnie powiadamia z dnia na dzień, że nie chce sesji i pisze jakiś epilog z dupy, byleby tylko móc to uwzględniać w fabule. Bo co jeśli piszemy z kimś na jakiś temat i ktoś nam walnie epilog, że rozstali się jako przyjaciele? Gdy ja chciałem daną postać pobić? Jak mam takie coś uznać?

(nie)istniejący MG - czyli dlaczego nie gram publicznych cz.1:
Na początku uprzedzam. Nie jest to krytyka ludzi bawiących się w eMGowanie, nie jest to krytyka systemu jaki Potwórcy sobie wybrali. Nie ja podejmuje decyzje, ta gra nie jest robiona z myślą o mnie, więc nie mam prawa nic zmieniać. Będę wyrażał tylko i wyłącznie swój subiektywny punkt widzenia, który nie ma na celu obrazić nikogo, ani niczyjej pracy.  Skoro to wyjaśniłem, no to jedziem. Dla mnie sam pomysł, tego, że każdy może być MG jest z grubsza chybiony. Rozumiem, więcej sesji, sesje dla każdego, mniejsze prawdopodobieństwo, że w okół MG powstanie Kółeczko Wzajemne... no wiecie o co chodzi. Wiem, że sesje i mg są sprawdzani przed pozwoleniem im rozpoczęcia danej fabuły, ale mimo wszystko, świadomość oddawania się w ręce zwykłego gracza, który może uznać, że moja postać po prostu sobie umrze, bo albo nie zrozumiał tego co pisałem, albo nie ma pojęcia o walce, albo ma taki humor... Krótko mówiąc, taka opcja mi nie pasuje. Rozumiem, że to tylko złudzenie, ale zdecydowanie bezpieczniej się czułem jeśli oddawałem, życie postaci w ręce funkcyjnego. Oczywiście pisząc "bezpieczniej" mam na myśli raczej sprawiedliwe ocenianie, a nie to czy moja postać przeżyje, albo wygra.
Poza tym, pozostaje jeszcze kwestia metawiedzy. Niektóre sesje tego nie wymagają, ale inne z pewnością będą wymagały, by gracz udostępnił MG ukryte apekty, albo inne istotne ale niejawne informacje. Te rzeczy są ukryte nie bez powodu, a dawanie określonych informacji MG, który nie pełni żadnej ważnej roli poza tą jedną sesją, jak dla mnie mija się z celem.

METAWIEDZAMETAWIEDZAMETAWIEDZA  - czyli dlaczego nie gram publicznych cz.2:
Już przy MG wypowiedziałem się nieco na temat metawiedzy, ale ten problem nie tyczy się tylko MG. Wszyscy wiemy, że ludzie śledzą sesje innych graczy, a często nawet tych graczy za którymi nie przepadają i za ich plecami wyśmiewają się z tego co oni tam na publicznych piszą.
Ponad to, wiem że paru graczy obecnych na torilu, notorycznie wykorzystuje metawiedzę. Nie pokażę paluszkiem, bo nie chcę wywoływać kłótni i tak dalej. Jeśli nie mam prawa o czymś wiedzieć, nie staram się o tym dowiedzieć w inny sposób niż poprzez WŁASNĄ sesję.
Dla niektórych ciekawe może być czytanie sesji innych graczy, ale według mnie wszystkie sesje poza takimi całkowicie otwartymi i całkowicie publicznymi (wojna, jarmark, święta) powinny być prywatne.

Kości - czyli dlaczego bleblelbelble cz.3:
Dodam jeszcze coś o kościach, bo ich nie znoszę. Pominąwszy sam fakt, że kości jak dla mnie sprawdzają się jedynie przy papierowych rpgach takich ze statystykami i tak dalej (a tam nawet potrafią być fatalne), to zauważyłem, że niektórzy MG jeśli je wykorzystują, to robią to źle. Dlaczego jako osoba która nie prowadziła sesji odważyłem się powiedzieć, że ktoś robi to źle? Jeśli osoba A walczy z osobą B i osoba A wyrzuci 80, a osoba B wyrzuci 10 to biorąc pod uwagę fakt, że po obu stronach odpisy były solidne, osoba A powinna wygrać. No ale zrobiła coś co nie podobało się MG bo nie pasowało mu pod sesję i nie dość, że nie trafiła, to jeszcze dostała krytyczną porażkę? No i spotkałem się z tym, że niektórzy kości nadużywają, kiedy musiałem robić rzuty na zręczność przy wsiadaniu na konia.

Tłok - dlaczego nie gram blebleble cz.4:
Jestem człowiekiem z humorzastą weną. Raz potrafię robić odpisy od 10 rano do 11 wieczorem i nie robić kompletnie nic innego, a czasami przez tydzień nie potrafię ogarnąć jednego odpisu. Dużo łatwiej jest mi dogadać się z pojedynczymi osobami, że "wybacz nie będzie odpisu" niż blokować kilku osobom sesje, bo nie mam weny. Gdy jest 5 graczy + MG a ja nie mogę wymusić z siebie nawet jednego zdania, to 6 osób cierpi. Jeśli da się pominąć mój odpis, bo jest podróż, czy coś w ten deseń, to nie ma wielkiego problemu. Gorzej jeśli jest walka.

No... I to są główne powody dla których nie gram sesji, w których moja postać wiele ryzykuje publicznie. Nie dlatego, że się boję (chociaż się boję stracić postać) ale dlatego, że przez te uprzedzenia i specyficzne wymogi ciężko mi jest znaleźć taką sesję. Prywatnie często nawet na starcie wrzucam postać w kłopoty. Publicznie tego nie robię... bo nie mam z kim.
(Jeśli coś nowego mi wpadnie do głowy to dodam i oznaczę kolorkiem.)



Teraz czas się odnieść do wypowiedzi innych, nie będą one po kolei więc mi wybaczcie:

Tak samo nie wyobrażam sobie na przykład pójścia do karczmy/na sesję publiczną i ignorowania tego co się wyczynia obok, ponieważ rozmawia się ze swoimi znajomymi (niestety, nader częste zjawisko). Tak samo jak w życiu nie możemy zignorować potrącającego nas tramwaju, tak samo w karczmie należy jakoś zareagować na to, że ktoś przykładowo rzucił gównem pod nasze nogi, albo obił komuś mordę przy stoliku obok.

Może i należy zareagować, ale niestety większość graczy ma to głęboko gdzieś. Gdy dzieje się coś złego w karczmie, to albo mają załączoną tunelową wizję, albo uznają że dana agresywna akcja jest tak "głupia" że uznają ją za niebyłą, albo coś w tym guście. Nie chce już przytaczać po raz 90ty tego co pisałem o graczach ignorujących pewne zachowania w karczmie, ale ignorowanie takich rzeczy nie ma zazwyczaj powiązania z tym jakie podejście ma gracz do ryzykowania na sesjach.

Zwłaszcza że w momencie, w którym wiele osób twierdzi, że stawia na "realizm" rozgrywki, czymkolwiek by on nie był, trzeba powiedzieć sobie, że w realnym życiu także jest wiele typów osób, które wiodą skrajnie różne życie. I nie brakuje dzieci z bogatych domów żyjących pod kloszem i mających zapewnione dobro i ciepło. Dlaczego by więc miało ich nie być w grze?

O! Ja jestem osobą która jest właśnie rozdarta pomiędzy realizmem, a fantasy. Przyznajmy szczerze: świat D&D/Zapomnianych krain, ani większości innych rpgów nie był tworzony z myślą o tektsówkach takich jak Toril. W pnp ma się kartę postaci, punkty życia i tak dalej. Jeśli walczymy z grupą goblinów, żywiołaków czy innego paskudztwa, to gdy jeden z nich trafi nas strzałą/kulą ognia w rękę... odejmujemy kilka punktów od naszej aktualnej puli zdrowia i szarżujemy dalej. W tekstówce coś takiego (jeśli gramy logicznie) nie ma prawa przejść. Poza tym, w pnp zazwyczaj pomimo tego, że gramy w grupie, to nasze postacie grają główne role. Nikt inny nas nie obchodzi, cała reszta świata to npc. Tutaj? No nie. Musimy się liczyć z innymi graczami.
Z jednej strony nikt mi nie broni ratowania wiosek od ataków goblinów, ale z drugiej strony, jeśli chcę realistycznie podejść do gry. Ile takich ataków może być? Ile ich może doświadczyć moja postać? Z jednej strony chciałbym coś bitewnego zagrać, ale z drugiej jak myślę ile moja postać ma wybijać gobliny, to od razu mi się kojarzy Baldur's Gate w którym przesiekujesz się przez wrogów bo jesteś półbogiem. Chcąc realistycznego podejścia do gry, aż mnie wykrzywia na myśl o tym.

CAŁA WYPOWIEDŹ
Nie będę cytował jednego fragmentu bo ze zdecydowaną większością się zgadzam. Każda nasza postać ma "coś" cokolwiek by to nie było, ale większość graczy do postaci się przywiązuje. Oczywiście są wyjątki, które zmieniają postacie mniej więcej tyle razy co mój wułefista spodnie (raz na miesiąc), ale większość graczy mimo wszystko pielęgnuje swoje laleczki. Oczywiście nie powinni trzymać ich w bańce bezpieczeństwa, ale nie można im wytykać, że "To tylko gra" Najbardziej mnie bawi jak ktoś mówi "nie przejmuj się, to tylko gra" ale sam płacze na 2813821 odcinku Mody na Sukces. Może na komediach się nie powinniśmy śmiać? W końcu "to tylko film".

Znowuż, narzucając takie zasady, poniekąd uderzamy w "swobodę" nas jako graczy. Dlaczego ktoś ma tracić postać na którą poświęcił X miesięcy i którą nie zaszedł nikomu za skórę? Dlaczego ktoś nie może wyjść z domu mimo że powinien bo jest akurat w trakcie idiotycznej sytuacji w karczmie a współgrający nie potrafiąc tego zrozumieć, nie pozwalają mu z niej wyjść pod presją zabicia tejże postaci?
Właśnie przez to straciliśmy dwójkę graczy. Późna pora, chcą wyjść, a gracze którzy przez kilka godzin wstecz ignorowali zachowanie parki, dopiero w momencie w którym ci chcieli wyjść uznali, że ich nie wypuszczą. Wybaczcie mi, ale gdybym musiał iść a ktoś chciałby mi zabić postać, to bym też się wkurwił.
« Last Edit: February 18, 2016, 11:02:32 am by Va5syl »

Wengiel

  • Ghast
  • **
  • Posts: 544
  • Propsy: 8
  • Cycki i bekon.
    • View Profile
  • ID: 1374
  • Discord: Wengiel
Odp: Dlaczego gramy w RPG?
« Reply #23 on: February 18, 2016, 11:14:44 am »
Vaśyl, w sumie możesz jeszcze zarzucać propozycje o zmianie w grze, bo gra jest jeszcze w fazie beta. Może cie posłuchają. :v
Ale z większością się zgadzam. O ile akurat nie czuję się jakoś pokrzywdzony przez sesje publiczne, to prywaty póki co i tak wiodą prym wśród większości. Zwłaszcza, że można je robić z kilkoma osobami na raz, nie ma limitów, a w
możesz nawet decydować czy uznać ją za ważną fabularnie i zgłosić, czy nie. W tych aspektach prywatki rządzą ponad miarę.
Jedynie takie zaufanie do funkcyjnych mg trochę nie jest w zgodzie z moją opinią. Nie widzę raczej sensu dawać funkcji "mg". Myślę, że prędzej czy później wyjdzie w praniu kto ogarnia prowadzenie, a kto nie. Zwłaszcza, że nowi gracze też mogą okazać się lepsi w prowadzeniu sesji niż kilku starych wyjadaczy.

Ale z resztą sie zgadzam.
100 pompek, 100 brzuszków, 100 przysiadów, 10 km, codziennie bez dnia przerwy.
Trzy posiłki dziennie, na śniadanie tylko banan. Żadnej klimatyzacji, żadnego spania przy otwartym oknie.

Shagarot

  • Quasit
  • Łupieżca Umysłu
  • *
  • Posts: 398
  • Propsy: 4
    • View Profile
  • ID: 58
Odp: Dlaczego gramy w RPG?
« Reply #24 on: February 18, 2016, 01:47:02 pm »
Znowuż, narzucając takie zasady, poniekąd uderzamy w "swobodę" nas jako graczy. Dlaczego ktoś ma tracić postać na którą poświęcił X miesięcy i którą nie zaszedł nikomu za skórę? Dlaczego ktoś nie może wyjść z domu mimo że powinien bo jest akurat w trakcie idiotycznej sytuacji w karczmie a współgrający nie potrafiąc tego zrozumieć, nie pozwalają mu z niej wyjść pod presją zabicia tejże postaci?
Właśnie przez to straciliśmy dwójkę graczy. Późna pora, chcą wyjść, a gracze którzy przez kilka godzin wstecz ignorowali zachowanie parki, dopiero w momencie w którym ci chcieli wyjść uznali, że ich nie wypuszczą. Wybaczcie mi, ale gdybym musiał iść a ktoś chciałby mi zabić postać, to bym też się wkurwił.

Serio? Była taka sytuacja? Cóż, w takim razie żałuję, że straciliśmy tę dwójkę graczy, a nie kretynów, którzy rzucali groźbami na poziomie gimnazjum :p Ech, ten klasyk, który jest wciąż prawdziwie bolesny "Odważny w internecie" :P
Cóż, gdyby mi ktoś coś takiego powiedział zapewne usłyszałby coś w stylu "Pierdol się", bo na pewno nie siliłbym się żeby być elokwentnym i uprzejmym dla kogoś, kto zachowuje się jak gówniarz.
Arin (722) - Dziś o 21:04
@Shagarot (58)  zabiłeś mnie. Jesteś moim osobistym bogiem.

Tori (72) - Dziś o 21:06
Ja to  po raz kolejny napiszę: Shag jest Mistrzem tekstówek

Pan Tysiąca Twarzy

  • Otiag
  • *****
  • Posts: 149
  • Propsy: 0
    • View Profile
Odp: Dlaczego gramy w RPG?
« Reply #25 on: February 19, 2016, 08:27:11 pm »
Znowuż, narzucając takie zasady, poniekąd uderzamy w "swobodę" nas jako graczy. Dlaczego ktoś ma tracić postać na którą poświęcił X miesięcy i którą nie zaszedł nikomu za skórę? Dlaczego ktoś nie może wyjść z domu mimo że powinien bo jest akurat w trakcie idiotycznej sytuacji w karczmie a współgrający nie potrafiąc tego zrozumieć, nie pozwalają mu z niej wyjść pod presją zabicia tejże postaci?
Właśnie przez to straciliśmy dwójkę graczy. Późna pora, chcą wyjść, a gracze którzy przez kilka godzin wstecz ignorowali zachowanie parki, dopiero w momencie w którym ci chcieli wyjść uznali, że ich nie wypuszczą. Wybaczcie mi, ale gdybym musiał iść a ktoś chciałby mi zabić postać, to bym też się wkurwił.

Dlatego bardzo rzadko gram w karczmach. Nigdy nie wiadomo, czy nie spotka cię jakaś sytuacja, w momencie w którym musisz np. iść do pracy. Niemniej jednak, doceniam istnienie takich miejsc.
 
Quote
Dla mnie sam pomysł, tego, że każdy może być MG jest z grubsza chybiony. Rozumiem, więcej sesji, sesje dla każdego, mniejsze prawdopodobieństwo, że w okół MG powstanie Kółeczko Wzajemne... no wiecie o co chodzi. Wiem, że sesje i mg są sprawdzani przed pozwoleniem im rozpoczęcia danej fabuły, ale mimo wszystko, świadomość oddawania się w ręce zwykłego gracza, który może uznać, że moja postać po prostu sobie umrze, bo albo nie zrozumiał tego co pisałem, albo nie ma pojęcia o walce, albo ma taki humor... Krótko mówiąc, taka opcja mi nie pasuje. Rozumiem, że to tylko złudzenie, ale zdecydowanie bezpieczniej się czułem jeśli oddawałem, życie postaci w ręce funkcyjnego. Oczywiście pisząc "bezpieczniej" mam na myśli raczej sprawiedliwe ocenianie, a nie to czy moja postać przeżyje, albo wygra.

Nie zgodzę się z tym, że brak funkcyjnych MG to zły pomysł. Wręcz przeciwnie, często można znaleźć świetnego MG, mimo że jest dopiero początkujący. A to, że często bywa tak, że ktoś nieuczciwie prowadzi... no cóż, pozostaje tylko zaufać Miszczowi, a jeżeli ten w sposób oczywisty jest nieuczciwy, to po prostu zwrócić uwagę. Jak posłucha, to dobrze, jak nie posłucha, to albo musimy się z tym pogodzić, albo zrezygnować z uczestnictwa w sesji. Wiem, że nagłe odłączanie się jest może niekulturalne, ale czasem nie ma wyjścia

A co do pierwotnego tematu, czyli zbytniej troskliwości o własne postacie: im częściej ci umierają, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że się nimi znudzisz! Same zalety, warto umierać! ...no może bez przesady

« Last Edit: February 19, 2016, 08:29:19 pm by Pan Tysiąca Twarzy »
Daj młodemu człowiekowi mapę nieba, a odda ci ją jutro… poprawioną.

Angie

  • Guest
Odp: Dlaczego gramy w RPG?
« Reply #26 on: February 20, 2016, 02:49:22 pm »
Dlaczego gramy w tekstówki? - Gorzkie żale
Odpowiedź w moim przypadku jest chyba nieco smutna i okrutna - z przyzwyczajenia. Kiedyś tekstówki były dla mnie niemal drugim światem, bardzo się w nie angażowałem, przeżyłem na nich wiele wspaniałych przygód. Teraz mnie już niemal zupełnie nie cieszą. Nie wiem z czego to wynika - z tego, że już się ograłem? Że żaden z moich projektów na dłuższą metę nie wypalał, a żadna z postaci, które zaplanowałem ostatecznie nie wychodziła tak jak chciałem (i z powodu tych porażek przerzuciłem się na losowanie postaci - nie ma zawodu po tym jak Ci taka postać nie wyjdzie tak jak chcesz)? Może dlatego, że kiedyś grało się by się bawić i przeżywać przygody, czasem naginając zasady świata gry czy logiki, a teraz wszystko jest zamknięte w suchą formę, która jest poprawna fabularnie i klimatycznie, ale która jest też strasznie... chłodna?
Nie jestem kompletnie wyprany z radości - tworząc Rifurie na Fere czy Angie tutaj byłem podekscytowany. Jestem też podekscytowany myśląc o kolejnej postaci jaką zrobię gdy ta mała, sunnicka idiotka w końcu zdechnie. Ale wiem, że pogram nią miesiąc i znowu będę znudzony. To nie to samo. Czego mi brakuje? Może jakichś dziwnych przygód, a nie przesiadania w karczmie lub wiecznie przegranych walk? Interakcji na równi z postaciami i z graczami, która nie ogranicza się do paru wiadomości na PW o kształcie sesji? Wystawiania dużego palca u nogi przez granicę "elytarności" fabularnej, by nie zakłócać czyjejś immersji? Ostatni raz naprawdę się cieszyłem przez cały czas trwania sesji, gdy prowadziłem jako MG sesję w szalonym, postapokaliptycznym świecie, gdzie gangi graczy musiały się bronić przed atakami zmutowanych karaluchów nie do pokonania, gigantycznym hipopotamem chcącym zgwałcić miasto lub fanatyczną anarchistką w gigantycznym czołgu. Takie czyste 4fun. Bez zadęcia, z grupką dobrych znajomych, bez obawy, że ktoś Cię wyśmieje za sposób w jaki grasz.
I dlatego też wolę chyba sesje w realu - bo są bliższe temu, co napisałem powyżej.
Brakuje mi tej szaleńczej radości, nieprzewidywalności i czasem naginanej logiki. Brakuje mi kontaktu z innymi ludźmi jak za dawnych lat, na który nie mogę sobie pozwolić - bo nie mam czasu i mam obowiązki w realu lub jestem zbyt zdechnięty by je utrzymywać. Nie wiem czy inni też to czują, ale mam wrażenie, że im bardziej dorosłem i im "lepszy fabularnie" się zrobiłem, tym mniej przyjemności czerpię z gry ;x
I w ogóle wszystko chuj.

Zabijanie postaci
To, że nie każdy chce mieć swoją postać zabitą jest jak najbardziej naturalne. Włożyłeś dużo wysiłku w wykreowanie postaci, stworzenie mu historii, nawiązaniem kontaktu z innymi bohaterami, a ktoś z nudów Ci wbija nóż w plecy bo ma taki kaprys i silniejszą postać. Realistyczne, ale jebać realizm, to jest zabawa, fantastyka. Jednak tak naprawdę to gracz, który nie chce by mu zabito postać, musi się wykazać inicjatywą. I np. podczas sesji prywatnej napisać na początku, że prosi by nie zabijać postaci. Albo nie zaczynać sesji z zabójcą. Albo poprosić MG o podanie szansy na śmierć postaci. Wymuszanie na kimkolwiek, jakiejkolwiek sesji to zwykłe skurwysyństwo, w stylu: "sorry, ale zgwałcę Ci postać i to dokładnie opiszę, bo tego wymaga fabuła i nie masz nic do gadania". Każdy ma inną wrażliwość. Widziałem osoby, które groziły, że popełnią samobójstwo jak ich postać umrze. Widziałem osoby, które naprawdę płakały i miały depresję po tym, jak nawet nie ich postać, a postać znajomego, zginęła (i w sumie mi też było po tym przykro, bo to ja zabiłem tą postać znajomego ._.). Każdy inaczej to odbiera.
Nie zmuszajmy ludzi do czegoś, jeśli tego nie chcą. Chcą grać postacią, która nie ginie? Proszę bardzo. Z czasem im się znudzi pewnie i sami będą chcieli ją unieszkodliwić. A jeśli im się nie znudzi? To takie przywiązanie do postaci, długi rozwój i pielęgnowanie są tylko godne pochwały. Ale z drugiej strony - nie bądźmy dziecinni i nie róbmy np. sesji z seryjnym, bezlitosnym zabójcą, a potem nie płaczmy, że ten zabójca chce nam zabić postać i nie skarżmy się adminowi na to (miałem taką sytuację na pewnym PBFie).
Jeśli chodzi o mnie - to możecie mi ubijać postaci jak leci i w sumie się ucieszę nawet, bo wolę sam proces kreacji postaci od procesu grania nią.

Grupki i rywalizacja
Małe grupy społeczne wewnątrz tekstówek tworzą się zawsze - bo akurat z tymi osobami sesjujemy, akurat te pasują nam do postaci, znamy je w realu itd. Nie ma w tym niczego nadzwyczajnego. Kiedyś (nie wiem w sumie jak jest na innych tekstówkach) rywalizacja była na poziomie miejsca w posągach (mechanicznie) i między klanami. Klany były super. A jak były jakieś wojny między klanami to już w ogóle mokro w gaciach. Trochę rozumiem, że ludzie nie mają psychy, aby się narażać potem na kłótnie i bulcenie o to, czy ktoś coś zrobił dobrze fabularnie, czy nie.
Ale! Mamy turniej! Było sporo głosów na arenę treningową! Są osoby, które chcą rywalizować! I są intrygi/rywalizacje też! Dlatego Pandziu, nie martw się! Rywalizacja poza środowiskami jest!

(nie)istniejący MG Vassyla
Vasyl, tak jak sam zauważasz, to Twoje myślenie jest złudzeniem. Bo MG to też normalny gracz, który też jest wadliwy. Czasami nawet bardziej od normalnego, przeciętnego gracza, bo zdarzają się sytuacje na grach, że ktoś dostaje tytuł MG za znajomości z władzą albo za bycie wystarczająco bezczelnym. Ty zawsze oddajesz się w ręce gracza, który może popełniać błędy i może być stronniczy. Ale na tym polega też gra, że ufamy sobie nawzajem i staramy się nie być stronniczymi.
Zresztą, z MGmowaniem zawsze jest ból dupy, bo wystarczy, że ktoś przegra i już jest płacz. A nie daj Bóg, jak MG podczas tej walki jeszcze jakiś błąd popełni.
Ja najlepiej wspominam walki prowadzone właśnie przez zwyczajnych graczy, a nie przez kwalifikowanych MG (bo Ci też często prowadzą do zbyt szybkiego rozstrzygnięcia, bo np. muszą iść coś zjeść). Ach, pamiętam kiedyś na Crondorze całonocną walkę prowadzoną przez kolegę, która skończyła się tak, że obydwie postaci leżały półmartwe na ziemi i walczyły dosłownie wpełzając na siebie i próbując przydusić przeciwnika.
Poza tym z MG funkcjonalnymi jest też taki problem, że jak ich nie ma to jest dupa. Bo nie ma i chuj, i nie zawalczysz, bo tak mówią wszechpotężne ZASADY. Nie wiem, ostatnio jak był event przy kaplicy Sune, to jak doszło do walki, to bez mrugnięcia okiem oddałem rolę MG Pajonkównie, gdy ta się zaoferowała. I nie miałem wyrzutów sumienia ani nie bałem się, że coś pójdzie nie tak, mimo że tak naprawdę chyba pierwszy raz ją widziałem w akcji i jej zupełnie nie znam. Kwestia zaufania, ale też ewentualnego pogodzenia się z losem postaci, nawet, jeśli MG, przecież stworzenie nieboskie i mogące się pomylić, zrobi jakąś gafę.

Pandora

  • Banshee
  • ***
  • Posts: 1719
  • Propsy: 10
    • View Profile
  • ID: 2061
  • Postać: Magaidh
  • Discord: Pandipuff
Odp: Dlaczego gramy w RPG?
« Reply #27 on: February 20, 2016, 02:57:30 pm »
Myślę, Rifufifu, że powinieneś poeksperymentować z planami i półplanami :D

Wengiel

  • Ghast
  • **
  • Posts: 544
  • Propsy: 8
  • Cycki i bekon.
    • View Profile
  • ID: 1374
  • Discord: Wengiel
Odp: Dlaczego gramy w RPG?
« Reply #28 on: February 20, 2016, 03:18:22 pm »
Rifulalo, zrób Kasieńkę. Będziemy razem chodzić na spacerki w lesie i gwałcić przejezdnych. Plus parę mordów.

A tak serio: rozumiem twój ból. Robienie skomplikowanych planów wokół postaci z reguły nie ma sensu, bo im więcej elementów tym większe prawdopodobieństwo, że coś jebnie.
Dlatego czasami proste pomysły są najlepsze.
I tqk jak to często było tu mówione: rozmowa is a key. Ja zawsze się pytam właścicieli postaci o pozwolenie zanim dochodzę do rękoczynów. Ba! czasem mi nawet pozwalają. :D
I wtedy jest zajebiście.



O, w sumie jeszcze jedną moją uwagą chciałem si3 podzielić, ale to raczej będzie mój bul dópy, więc ostrzegam.
Toril jest bądź co bądź ultra fantasy uniwersum. I trochę pod takie typowe tekstówki słabo pasuje. Bo w tekstówkach to zawsze jest logika, fizyka, ciągłość fabularna i te pierdoły. Teraz mało kto tutaj robi takie sesyje typowe z czapy, jak twoje karaluchy zombie. Smuteg. ;(
« Last Edit: February 20, 2016, 03:21:46 pm by Wengiel »
100 pompek, 100 brzuszków, 100 przysiadów, 10 km, codziennie bez dnia przerwy.
Trzy posiłki dziennie, na śniadanie tylko banan. Żadnej klimatyzacji, żadnego spania przy otwartym oknie.

Pandora

  • Banshee
  • ***
  • Posts: 1719
  • Propsy: 10
    • View Profile
  • ID: 2061
  • Postać: Magaidh
  • Discord: Pandipuff
Odp: Dlaczego gramy w RPG?
« Reply #29 on: February 20, 2016, 03:32:01 pm »
Quote
Toril jest bądź co bądź ultra fantasy uniwersum. I trochę pod takie typowe tekstówki słabo pasuje. Bo w tekstówkach to zawsze jest logika, fizyka, ciągłość fabularna i te pierdoły. Teraz mało kto tutaj robi takie sesyje typowe z czapy, jak twoje karaluchy zombie. Smuteg. ;(

Wydaje mi się, że to nie jest kwestia tekstówki, raczej tego, że mało osób rzeczywiście studiuje setting lub ma odwagę sięgnąć po jego możliwości. Ja staram się przemycać niesamowitość Faerunu nawet w najzwyklejszych sesjach, ale nie zawsze przychodziło mi to z łatwością.
Może przydałoby się w grze jakieś narzędzie... Bo ja wiem, losowarka random encounterów z niezbędnymi informacjami do natychmiastowego zaimplementowania w sesji? :D