Author Topic: Karczmy w Skraju/Miejsca Spotkań  (Read 729 times)

Skaje

  • Obserwator
  • Ghast
  • *****
  • Posts: 697
  • Propsy: 17
  • Meow
    • View Profile
  • ID: 57
  • Postać: Desiderata Graves
  • Discord: Skaje/Nibynuszka
Odp: Karczmy w Skraju/Miejsca Spotkań
« Reply #15 on: April 22, 2017, 01:27:48 am »
Na pewno sporo wspólnego ma to, że dorośliśmy - zresztą pisałam na swoim przykładzie, jak to wygląda z choćby poznawaniem nowych osób. Wchodzenie do karczmy już nie jest aż tak atrakcyjne po prostu.

Poza tym sporo ludzi grywa szybkie, krótkie sesje "obyczajowe" na prywatach, ba, czasami na nich woląc rozgrywać jakieś prywatne problemy, rozterki i dramaty, więc nie ma chyba takiej dużej potrzeby integracji w karczmie i "docierania" się.
No i mamy sporo indywidualistów - ciężko jest znaleźć większą grupkę znajomych postaci, która będzie "robiła" na karczmie taki samograj. Nie ma już kompani najemniczej, żadnej gildii, grupy - jedynie kompania Rotmistrza tak naprawdę została. Niestałość graczy plus wiele postaci "samodzielnych" i skrytych nie sprzyja formowaniu się przyjaźni, grupek, towarzystw - i o ile na początku były narzekania na kółka wzajemnej adoracji, do których strasznie trudno było się wciągnąć(i które często przesadzały w drugą stronę, ignorując graczy spoza swojej grupy), o tyle teraz nie ma czegoś takiego wcale.

Kolejna kwestia - obserwuję, że obecnie nasi gracze pisują dłuższe posty, niż to miało miejsce kilka lat temu choćby na innej, lubianej przeze mnie tekstówce. Ba, swego czasu na vallherynkach normą w karczmie były posty na 2-3 linijki, ale te na prywatach często wcale nie były dużo dłuższe.
Tymczasem teraz co najmniej 3/4 sesji które aktualnie gram to posty bardzo rozbudowane i gracze lubiący pisać dużo - a forma karczmy nie sprzyja z kolei rozpisywaniu się i może niektórzy po prostu nie umieją się przestawić? Znam, czy też znałam co najmniej dwóch graczy otwarcie przyznających, że wolą sesje niż karczmy, bo w karczmach ze swoimi przyzwyczajeniami do długich i wypieszczonych nie nadążają za resztą.

Na braku lokalności Toril raczej nie stracił, bo akceptując mnóstwo postaci widzę, że nadal główną lokacją pozostaje Skraj - tu ludzie się osiedlają, przeprowadzają, a granie w innych częściach kontynentu jest raczej epizodyczne.
If you don’t have a massive alternative universe in your head with developed people and stories, you’re lying.

Zet

  • Bajarz
  • Łupieżca Umysłu
  • *
  • Posts: 382
  • Propsy: 12
    • View Profile
  • ID: 1442
  • Discord: Zet
Odp: Karczmy w Skraju/Miejsca Spotkań
« Reply #16 on: April 22, 2017, 09:38:04 pm »
Jest jeden sposób techniczny, na wymuszenie krótszych opisów - limit znaków na wiadomość.

Wtedy tempo siłą rzeczy wzrośnie, wzrośnie zwięzłość opisów.

Będzie to upierdliwe dla MG, ale zawsze można zrobić tak, że np. Bajarz takiego limitu nie ma, aby właśnie mógł więcej opisać. Co prawda - teraz, jak ktoś chce wejść do karczmy NPCem, to musi prosić o gawędziarza, więc też nie miałby takich limitów, a czasem jak się patrzy na karczmy i MSy, to aż zielono :)
Ale jeśli w Torilu 1.0 ma być mozliwość wchodzenia do karczmy innymi swoimi postaciami, to chyba nie byłoby tego problemu.


Angie

  • Guest
Odp: Karczmy w Skraju/Miejsca Spotkań
« Reply #17 on: April 22, 2017, 11:49:41 pm »
Wymuszanie to zawsze kiepski pomysł. Okaże się, że potrzebny jest jakiś dłuższy opis i będzie musiał się gracz bawić we wklejanie paru wiadomości. + nie każdy MS musi być z mega krótkimi postami. Można grać real time i pisać dłuższe posty. Nie mnie osądzać czy to psuje zabawę czy nie, ale są ludzie, którzy tak grają i którzy czerpią z tego przyjemność.

Najlepiej dawać po prostu dobry przykład. Jak gracz zobaczy, że inni piszą posty po trzy linijki, że jest to efektywne i pozwala prowadzić dobrze sesję, że inni go poganiają, to sam z czasem zacznie się dostosowywać. Albo że nie chcą z nim grać. Albo sam - widząc takie wpisy jak w tym temacie, nie będzie chciał brać udziału w MSach bo chce się bawić, a nie być "optymalizowany" i oceniany pod względem długości postu.

Ogólnie rozwiązania ograniczające z zasady zniechęcają niż zachęcają. A przynajmniej ja takie odnoszę wrażenie.

Nikt

  • Otiag
  • *****
  • Posts: 115
  • Propsy: 1
    • View Profile
  • ID: 457
  • Postać: Lyraet
  • Discord: Nikt
Odp: Karczmy w Skraju/Miejsca Spotkań
« Reply #18 on: April 22, 2017, 11:56:37 pm »
Kilka słów ode mnie.

Naprawdę lubię MS'y. Bardzo. Kto ze mną kiedyś jakowegoś grał, zapewne o tym wie. Gram je tylko kiedy mam czas - zatem nie jest dla mnie większym problemem spędzić wiele godzin przy rozgrywce. A oczywistą prawdą jest, że sesje w rt potrafią się ciągnąć w nieskończoność. I niekiedy nie jest to kwestia rozbudowanych odpisów. Choć bywa i tak.

Z mojego punktu widzenia - najczęściej jednak w rt gram jako animator lub prowadzący - w prowadzeniu bywa problem. Posłużę się przykładem z ostatniego mojego MS'a.

Sesja była świetna, przynajmniej z mojego punktu widzenia. Ciekawa i przybrała bardzo niespodziewany obrót. Trudnością z mojej strony było po prostu sędziowanie niektórych spraw. Był to MS trochę z wyskoku. Miałem czas i na szybko wymyśliłem rys fabularny, zebrałem graczy i rozpoczęliśmy zabawę. W końcu doszło do walki. Przemyślanych postaci graczy z przemyślanymi postaciami graczy. W momencie, kiedy na spokojnie możesz przejrzeć wysłane (zazwyczaj wcześniej) przez graczy aspekty, magiczne przedmioty, ekwipunek czy czary prowadzenie walki pomiędzy graczami nie sprawia takiego problemu. W prywacie czy NK masz na to czas, żeby na spokojnie ogarnąć to, co ważne i sędziować sprawiedliwie. W MS'ach czasu tego ma się mało. Nawet bardzo. Oczywiście planowany wcześniej, dobrze zorganizowany MS obroni się przed tym. Ale spontaniczny wypad w rt ostatnim razem mnie po prostu zgniótł.

Starając się sędziować uczciwie, nie zapominać o niczym, brać wszystko pod uwagę, włączając w to rzuty kośćmi i w dodatku starać się to zrobić szybko... Po paru rundach człowiekowi kręci się w głowie. Z całych sił starałem się udźwignąć tę sesję, nie wiem na ile mi się to udało.

Zdaję sobie jednak sprawę, że momentami nie kto inny, jak tylko ja opóźniałem turę. Przeglądając aspekty postaci i opisy autorskich czarów czy przedmiotów, które były dla mnie po prostu nieznane i nowe.

Być może jest to wina tego, że nie jestem najlepszym MG, wcale nie wykluczam. Jeślim zawinił, wybaczcie.
Zdaje mi się jednak, że czasami problemy są czysto techniczne. A, niestety, może to zniechęcić graczy, którzy dopiero zapoznają się z sesjami rt. Na przykładzie Zeta - kto raz się sparzył temu już nie w smak.

Friss

  • Otiag
  • *****
  • Posts: 189
  • Propsy: 10
    • View Profile
  • ID: 1307
  • Postać: Altair Dar-Mingħajr
  • Discord: Friss
Odp: Karczmy w Skraju/Miejsca Spotkań
« Reply #19 on: April 23, 2017, 01:54:08 am »
Zbierając to, co do tej pory...

Na pewno tego typu rozgrywki bardziej kuszące są dla nowych graczy, niż dla "starych wyjadaczy" zajętych gromadzeniem itemków :D

Emotka świadczy o tym, że piszesz żartobliwie, ale... powiem tak, jeżeli gracze rzeczywiście tylko „kolekcjonują itemki” i komponenty do nich, to... to dla mnie, na ten przykład, jest to raczej smutna niż wesoła rzeczywistość gry. Czemu? Nie wiem, czy to fajnie, jeżeli opowieść (a to ona ma być najważniejsza) wypiera toporne ekspienie, pakowanie, dopakowywanie i kolekcjonowanie trofeów dla samej tylko siły i możliwości postaci. Wierzę jednak, że tak nie jest, bo oprócz zdobyczy liczy się też... samo granie. Czysta zabawa. A graczy dobrych i umiejących się bawić przecież nie brak. :)

Po głębszym namyśle, kolejnym czynnikiem, który powoduje że nie chodzę do karczm (...) jest jeszcze taki fakt, że tak jakby... idąc jako gracz, brakuje mi takiego poczucia, że w każdej chwili coś może się stać. (...) spontaniczne tańce, bo ktoś zaczynał grać na czymś, albo krótkie bójki, bo ktoś agresywny zobaczył drowa, gry towarzyskie czy inne takie. Albo wejście jednego, zwykłego NPCa, który trochę namiesza, albo interwencja MG (...)

Tu wkraczamy na minę, bo wiele osób nie lubi, gdy ktoś im zburzy im ścianki małego, własnego, kryształowego klosika albo choćby jednym palcem wlezie na prywatne poletko. Przy czym to burzenie może się dokonywać walcem i na hurra albo poprzez wywołanie pęknięcia, które przy dobrej woli można załatać. Sęk w tym, że nawet jeśli ledwo wywiercimy dziurkę w ścianie, możemy być uznani za inwazyjnych. Dla jednych progiem nie do przejścia będzie szalony niziołek z kuszą, dla innych wesoła, nikogo nie krzywdząca mała świnka. Jedni sobie poradzą, zmienią miejscówkę, wyjdą z lokalu fabularnie, bez kwasów, inni strzelą focha i cześć, nawet się nie dowiesz, co było powodem. Osobiście lubię grać trochę z zasadzki i lubię, jak świat nie jest kartonowy, a żywi NPC naprawdę dają się zobaczyć w czyjejś animacji. Rozumiem jednak, że czasem można się zniechęcić. Gracz potrafił wołać Bajarza do podania oberżystą piwa (!), a kiedy już je otrzymał, nie robił nic więcej poza uiszczeniem zapłaty. Inni umieli wzdychać, że nie ma bardów — tacy się pojawili, publiki nie mieli i to nie dlatego, że twórczość była nie taka, jak powinna. Jest miło i kameralnie — komuś będzie za nudno. Jest niebezpiecznie — zbyt niebezpiecznie dla innych. I pół biedy, gdyby gracze po prostu nie znikali. Przyznam (choć moje doświadczenia mogą być niszowe), że problemy, które tu wymieniacie jako główne, nie były dla mnie widoczne przed Torilem. Choćby ten czas odpowiedzi. Nikt nie rzucał butem, jak się komuś zdarzyła zawieszka, a z drugiej strony, gracze potrafili się usprawiedliwić. Prosili np. żeby wyciągnąć ich z karczmy, uznać za śpiących, upitych, gdzieś tam jakoś fabularnie zawieszonych, ale jednak szedł ten komunikat, że tego czy innego nie będzie, że musi wyjść, że idzie burza, że kłopoty z siecią. I nikt szat nie darł, natomiast nie było też tak, że grę po prostu się rzucało, bez chwili refleksji, czy to aby grzeczne i w porządku.

w Athkatli

W Athkatli planuję cosik, więc polecam... śledzić mój temat i pomysły. :)

Pewna gra, wspominana przeze mnie z sentymentem, wprowadziła kiedyś bardzo niepisaną i nie przez wszystkich lubianą zasadę, by w karczmach NIE opisywać myśli postaci ani niczego, czego nie mają prawa wiedzieć inni. Możliwe, że wskazówka ta była dzieckiem podobnej sytuacji - byli tacy, co za bardzo płynęli i w karczmach pisali epopeje.

Cóż, dla mnie to akurat wcale nie jest problem, a wątpię, by obostrzenia co do formułowania narracji pomogły prędzej niż zaszkodziły. Jeden napisze, że poczuł się zaniepokojony, inny że spojrzał z lękiem w oczach, jeszcze inny zagra tylko dialogiem (Jak to?!), a ostatni zacznie nerwowo przebierać palcami. Ja jako czytający odnajdę się we wszystkich wersjach, natomiast kiedy dostanę opis jednak zbyt suchy, od gracza zbyt paranoicznie traktującego problem metawiedzy, to... to jest ryzyko, że to właśnie z tym graczem i tą postacią nie będę się dobrze bawić. Bo można coś skrywać, można odgrywać mruka, ale gdy nie ma czego się czepić, to... Góra Thay, mamy problem.

Straszna lipa, kiedy tej przydatnej treści jest niewiele lub wcale, bo trzy akapity tekstu dotyczyły zamówienia wina i wewnętrznych przeżyć bohatera, z tym związanych.
A to już problem nieco innej natury, niż tylko przyzwyczajeń stylowych. Czasami pisania pod istniejącą bądź wydumaną presją, kiedy chce się wywrzeć zbyt dobre wrażenie. Czasami egotyzmu. Albo pasywności, wyrażonej po prostu kwieciściej niż to ja go tnę. Czasem niedopasowania lub złego rozpoznania tematyki i stylistyki przygody (ktoś wpadł pofilozofować, zapomniał, że bijatyka --> przykład przesadzony, ale wicie-rozumicie)...

Dotychczas karczmy kojarzyły mi się z trzema rzeczami - prezentowaniem swojego sposobu grania szerszemu gronu, wspólnym spędzaniem czasu postaci i jej towarzystwa (karczma w zasadzie robiła za obyczajowy element w całej historii), poznawaniem nowych postaci i eventami napędzającymi jedną lub wszystkie z tych rzeczy. Na Torilu w zasadzie wszystkie te funkcje zdają się nie istnieć, ale ciężko pojąć mi dlaczego. Dunno.

Cóż, mnie również ciężko, choć raczej z powodu, że znam zupełnie inne karczmowanie. Na pewno jest po części tak, jak pisze Skaje: grono się poznało, przegryzło i już skupiło na sesjach, których każde z tego grona ma przynajmniej kilka. Sęk w tym, że... gdyby była to reguła, to działałaby przy każdej starej gwardii tak samo. A ja widywałam, jak właśnie znajome grono wręcz „przejmowało tę imprezę”, tzn. ożywiało karczmy. Czyli im bardziej się znało, tym chętniej szalało w lokalach. Być może rolę gra tu jednak coś tak prozaicznego jak... liczba użytkowników.

Co do @Zeta i @Nikosia (już bez cytatów) oraz po trosze do @Wengla:

Limit znaków na wiadomość? Już nie świrujmy, zgoda z @Angie. Co do postu @Nikiego, to dość ważna obserwacja z tą (czasami większą) potrzebą czasu. I tu mam taką refleksją, że mniejsza, czy chodzi o wyrozumiałość dla MG w MS, czy o coś innego... postawa roszczeniowa jest tu mocno widoczna. Ktoś, kto naprawdę się mocno sparzył... no cóż, nie będziemy zachęcali, by szedł w ogień. Niemniej... rwanie sesji i wątków, wychodzenie bez słowa, domaganie się uwagi i zabawiania, nie zawsze miłe poganianie o odpis (z równoczesnym niekiedy pauzowaniem), domaganie się bycia ciągle na podorędziu, traktowanie NPC, jakby ci byli tylko po to, by postaciom służyć... to są wszystko te same aspekty jednej sprawy: roszczeniowości. Wengiel pisał, że dąży się do bycia przywódcą... No nie wiem... Do wyjścia na swoje — tak. Tyle, że to wcale nie jest równoznaczne z byciem proaktywnym i napędzającym grę graczem ani energiczną, faktycznie dowodzącą postacią. Ja bym powiedziała, Węgielku, że to całkiem na odwyrtkę jest. Zabaw, wymyśl, stwórz warunki, stwórz sesję, zacznij, rozkręć... Nie powiem, by mi to jakoś bardzo wadziło, bo chętnie zabawiam, wymyślam, stwarzam warunki, sesje, zaczynam i rozkręcam, martwiąc się o to, czy robię to wystarczająco dobrze. Sęk w tym, że czasem nie chce być się jedyną (lub jedną z niewielu) osób, które ciągną wózek. :)

@Nikt: Wasza Wysokość, ale wracajże do rządzenia krajem! Bo anarchia się rozpęta i bida będzie! #Doradca_zawsze_wierny

Na koniec, z plusów: mimo że wcześniej pisałam, iż niektórzy mogą mieć problem z przestawieniem się na pokój-lokację z karczmy-karczmy, to muszę przyznać, że i tak jest pod tym względem bardzo dobrze. RT odbywały się jednak w rozmaitych lokacjach i sytuacjach, tym elementem Toril mnie bardzo ucieszył i nawet, jak sesje nie były „urwodupne”, to chętnie pokazałabym je starym znajomym ze słowami: Patrz. A mówiłaś/eś, że w grze na żywo to tylko gadki i piwo.