Author Topic: Toril, quo vadis?  (Read 1340 times)

Hydra

  • Obserwator
  • Banshee
  • *****
  • Posts: 1187
  • Propsy: 19
    • View Profile
    • Pocztówki z daleka
  • ID: 89
  • Postać: Pilar Socorro
  • Discord: Hydra
Toril, quo vadis?
« on: May 20, 2016, 12:07:31 pm »
na początek chcę stanowczo podkreślić, że wypowiadam się wyłącznie w swoim imieniu - jeżeli ktoś chce się podpisać, nie zgodzić albo coś uzupełnić, bardzo proszę, natomiast piszę ze swojego punktu widzenia i postaram się nie uogólniać do "wszyscy tak myślą" albo "większość tego chce". takie stwierdzenia to bullshit. poproszę Was o zachowanie tej zasady i wypowiadanie się za siebie.
z tego samego powodu będę nawiązywać do sytuacji, które znam, a nie do sytuacji, o których mam mgliste pojęcie. chciałabym, ale to nie pomoże w dyskusji.
***

Toril, quo vadis?
od jakiegoś miesiąca (mniej więcej) obserwuję narastającą frustrację spowodowaną różnymi stylami rozgrywki, jakie prezentujemy. z jednej strony słyszę, że odgrywanie rozmów i spotkań - czyli de facto życia, tylko w innej otoczce - to "simsy", co odbieram jako sarkastyczne, czyli obraźliwe. z drugiej widzę, że próby pokazania innej rozgrywki - nastawionej na wyzwania i pokonywanie problemów - są przeprowadzane w taki sposób, że budzi to coraz większy opór, także we mnie.
mówię tutaj o dwóch eventach Pandy oraz o grze, jaką lubią i stosują Kura i Dick. mówmy wprost, będzie się łatwiej porozumieć.

dlatego chciałabym zapytać, czym w zasadzie jest Toril?
z jednej strony: najważniejsza jest opowieść. z drugiej strony: wydaje mi się, że niektóre opowieści od miesiąca mają wyraźny priorytet nad innymi - te opowieści, w których chodzi o robienie innym krzywdy. nie każde wyzwanie musi być przecież krzywdą, prawda? czasami mogłoby być po prostu wyzwaniem.
z jednej strony: Panda mówiła, że Toril nie jest d&d, więc nie jest systemem heroicznym. z drugiej strony: ilość rzeczy zapożyczonych z d&d oraz sesje, w których dotychczas brałam udział ORAZ jakie prowadziłam, były nastawione na konwencję heroic, a co najmniej adventure - żadna nie była grim/dark/jesienna gawęda. a gram i prowadzę dużo, także przyjmuję, że moje doświadczenia nie są niszowe. to oznacza, że Toril ma zbyt słabo określoną konwencję ogólną; to ważne, bo z konwencji wynikają różne zachowania czy różne prawa dla postaci graczy (rozwinę tę myśl w razie potrzeby).
z jednej strony: Toril ma być miejscem dla wszystkich, pojemnym workiem, który mieści każde historie - tak go do tej pory rozumiałam. z drugiej strony: od około miesiąca atmosfera w grze się pogarsza, w moim odbiorze. jeszcze nie jest bardzo źle, ale rozmywa się ten początkowy entuzjazm i poczucie, że wow, wreszcie mogę grać tak jak lubię. jest to zastąpione przez "muszę uważać, żeby Dick i Kura nie przyszli zepsuć nam rozgrywki", zastąpione przez "gramy w Pniu, zamiast w Chwale, bo w Pniu są odpowiedni ochroniarze na wypadek burdy", przez "boję się iść na event głównej adminki, bo jestem przekonana, że stanie się krzywda mojej postaci". (nie ma obowiązku grać u Pandy oczywiście - i ja z tego prawa korzystam; w ostatnim przykładzie chodzi mi o zastąpienie dotychczasowej ciekawości niepewnością, o pokazanie rosnącej tendencji).

sądzę, że większość tych problemów wynika z braku podstawowej - moim zdaniem - zasady, jaką jest szacunek wobec cudzych oczekiwań wobec gry. ja na przykład lubię wiedzieć, w co gram, zanim w to zagram, i dlatego oferuję moim graczom informacje, czego się mają spodziewać na danej sesji. jeżeli chcę poprowadzić sesję lolową nastawioną na głupoty, piszę to. jeżeli chcę poprowadzić sesję realistyczną, w której błędy będą kosztować, również o tym piszę wprost. dzięki temu obie strony wiedzą, czego mają się po sobie spodziewać. tak rozumiem szacunek: szanuję czas wolny drugiej osoby (niech poświęca go na to, na co ma ochotę) oraz własny (niech dopasuje się do tego, co oferuję w danej chwili).
jeżeli ktoś nie chce grać sesji grim, nie powinien być w nie wciągany mimo woli. a to z nimi jest problem. nie słyszałam jeszcze o sytuacji, w której gracz został wmanewrowany (osaczony przez inne postaci i zmuszony do udziału) w sesję typu politycznego lub dworskiego. z takich sesji zawsze można po prostu wyjść - jeżeli sesja nastawiona jest na gadanie, prawdopodobieństwo otrzymania noża w plecy bez ostrzeżenia jest nikłe. co innego w sesjach typu grim/horror, gdzie podobne prawdopodobieństwo jest wysokie, co oznacza, że najprostsze wyjście staje się trudne.

na koniec mam takie pytania:
- jaką konwencję przyjmujemy na Torilu? heroiczną, realistyczną, dark, metafizyczną, zależną od prowadzenia tego konkretnego MG? czy można raz ustaloną wersję zapisać gdzieś, gdzie trafiają wszyscy gracze, żeby nie było wątpliwości, czego się można spodziewać?
- jakie są metody obrony przed sesjami, w których nie chce się brać udziału? mam tu na myśli zostanie zaatakowanym przez innego gracza w karczmie lub w Miejscu Spotkań oraz prywaty. zakładam, że w sesjach w NK za metody obrony odpowiada osoba prowadząca.
- czy sesje prywatne muszą być bezwzględnie obowiązujące dla wszystkich stron? do tej pory sądziłam, że jest to kwestia porozumienia między grającymi. pytam o to, bo skoro już pytam o wiele rzeczy, to czemu nie.

zaczynam ten temat na wyraźną prośbę Pandy, żeby porozmawiać w sposób uporządkowany na forum, a nie w formie przerywanej na czacie.
[18:37] Pharan: Mógłbym mieć z Tobą dziecko, któremu wpajałbym same złe zasady, żeby potem słuchać, jak mu wszystko tłumaczysz

[13:22] Zet: przez ciebie mam odruch pawłowa już. Jak napiszę, że jest odpis i widzę, że coś napisałaś, to pierwsza myśl: jaki błąd popełniłem tym razem?

22:56] Melweddyn (2247): Po argumentacji Hydry każdy zamyka się w sobie.

Wengiel

  • Ghast
  • **
  • Posts: 544
  • Propsy: 8
  • Cycki i bekon.
    • View Profile
  • ID: 1374
  • Discord: Wengiel
Odp: Toril, quo vadis?
« Reply #1 on: May 20, 2016, 12:13:35 pm »
Tu wklejam moją wypowiedź z Discorda, na życzenie kilku osób.

Ja ogólnie jestem zdania, że wszystko można obgadać. Jeżeli ktoś rezygnuje z obgadania(nawet jak gra złym) to niech nie oczekuje, że inni będą im przyklaskiwać. Poza tym wątpię, że oni robią tych złych "W imię fabuły, by świat był wyrazistszy" Nie. Oni to robią bo lubują się w mordowaniu postaci  i robieniu burdelu. Tyle. Żadnej konstrukcji. O to problem. chodzą i dźgają innych kijem do kupy, "bo mogą i nikt się nie przyczepi". I to jest prawda. Nie możemy sie przyczepić. Bo ten system zakłada, że każdy może robić co chce, bez względu na to czy to jest konstruktywne czy nie. I tego nie przeskoczymy. możemy jedynie wyrazić nasze niezadowolenie i mieć nadzieję, że nie ujrzymy ich, kiedy będziemy chcieli wejść do karczmy, bo może sie okazać, że musimy nasze postacie wyrzucić do kosza i tworzyć coś, co pewnie i tak nie przeżyje kilku dni, bo źli panowie zdążą to zabić. I to jest smutne. To wywołuje u graczy poczucie pewnej bezsilności i błędnego kręgu, gdzie zamiast tworzyć własne historie, wszyscy skupiają się na tym by bić dwójkę graczy, żeby nie wymordowali oni całego miasta wedle swojej aroganckiej woli. Tak, aroganckiej. Bo jeśli ktoś robi specjalnie taką postać, wokół której wszyscy będą zmuszeni latać, nie dlatego, bo mogą coś zyskać, ale żeby powstrzymać to koło wzajemnego napieprzania się w mieście w biały dzień, to jest tu coś na rzeczy. Możecie sie ze mną nie zgadzać, jestem w stanie uszanować waszą odmienną opinię tak samo jak czyiś styl gry. Ale jeśli ktoś wychodzi z tym do fabuły głównej czy do miejsc publicznych, to już robi sie problem.

Mój tekst był skierowany do osób takich jak "Dick" i "Kura", ale mam tu na myśli też inne osoby które robią albo będą robiły podobne rzeczy.
« Last Edit: May 20, 2016, 12:16:02 pm by Wengiel »
100 pompek, 100 brzuszków, 100 przysiadów, 10 km, codziennie bez dnia przerwy.
Trzy posiłki dziennie, na śniadanie tylko banan. Żadnej klimatyzacji, żadnego spania przy otwartym oknie.

Pandora

  • Banshee
  • ***
  • Posts: 1719
  • Propsy: 10
    • View Profile
  • ID: 2061
  • Postać: Magaidh
  • Discord: Pandipuff
Odp: Toril, quo vadis?
« Reply #2 on: May 20, 2016, 12:27:16 pm »
D&D to system z którego nie korzystamy. Nie ma nic wspólnego z gatunkiem, w jaki gramy. Zapomniane Krainy to JEST epic/heroic fantasy (w moim wydaniu zazwyczaj też dark), a osobiście realizm ograniczam do minimum, o czym już raz się wypowiadałam.
Toril to gra wielu MG, każdy ma swój styl, a przyjęta konwencja pozwala każdemu prowadzić i rozstrzygać grę w dowolny sposób. Za główną linię fabularną, która nie jest w końcu obowiązkowa, odpowiadam ja. Znam na wylot Skraj, wszystkie figury, jakie na niego wpływają (niestety wciąż bardzo mało aktywności ze strony graczy, dlatego wiele działań ma miejsce tylko między bohaterami niezależnymi - mam nadzieję, że wraz z kolejnymi miesiącami to się zmieni), jego historię, powód jego istnienia, grupy interesów... No wiem o nim zasadniczo wszystko. Główna fabuła trwa cały czas. Pojawia się w sesjach, które prowadzę, w plotkach, w ogłoszeniach herolda, we wpisach do dzienników - gdzie tylko się da. Nie jest to jednak fabuła łatwa i przyjemna, bo jestem wymagającym Mistrzem Gry i nie stosuję zabiegów deus ex machina. Od początku fundamentem Torilu jest to, że jeśli gracze podejmą lub nie podejmą się jakiegoś działania, będzie to miało wpływ na fabułę. Co więcej, tworzona przeze mnie fabuła to w głównej mierze okoliczności. Nie ma w nich zazwyczaj bohaterów, którzy uratują świat przed niebezpieczeństwem. Losy świata zależą od tego, co Wy będziecie robić. Jeśli większość graczy prowadzi postacie, które myślą o swoim przetrwaniu (nie ganię tego, a grą w Simsy - nie rozumiem po co się obrażać z tego powodu - nazywam odgrywanie codziennego życia postaci) i nie podejmują akcji, które mogłyby poprawić sytuację miasta, to ta sytuacja w oczywisty sposób się nie poprawi. Jeśli te działania podejmowane są przez jedną grupę graczy - ta grupa dochodzi do głosu. Jeśli przez inną - analogicznie, inna grupa dochodzi do głosu. Nie przyjmę pretensji o to, że ktoś coś sobie ugrał, podczas gdy inni tego nie robili. Toril ZAWSZE będzie ulepiony z konsekwencji wszystkich działań wszystkich postaci.

Fabułą główna, jak sama nazwa wskazuje, jest dla wszystkich. Nie ma obowiązku uczestniczenia w niej, ale decydując się na to trzeba liczyć się z tym, że 1 - nie będzie łatwo (ale nagrody będą współmierne do ryzyka), 2 - można trafić na innych graczy, 3 - wszystko może się zdarzyć, bo nawet MG nie jest w stanie przewidzieć, co zechcą zrobić inni. Jak się więc "obronić" przed sesjami, w których nie chce się brać udziału? Nie grając takich sesji. Nie ma jednak sposobu, by dać sobie gwarancję, że podczas karczmy lub eventu nie spotka gracza nic, czego by sobie nie życzył. To by było niemożliwe, a ograniczanie graczy to coś, co odrzuciliśmy na wstępie.

Sesje prywatne są obowiązujące w momencie, kiedy są zgłoszone do nas.

Przykro mi słyszeć, że atmosferę w grze psuje Ci pojawienie się graczy, którzy po prostu lubią bawić się inaczej niż Ty. Toril jest workiem na wszystkie opowieści i cytując m.in. Ciebie - każdy ma prawo bawić się tak, jak chce. Dlaczego obsługa miałaby w takim razie ograniczać jedną grupę graczy na korzyść innej? RPG to nie tylko sielanka, czasem też zagrożenie i niebezpieczeństwa. Do karczmy wpada ktoś, kto znany jest z zabijania? Uciekaj. To też jest pewna forma przygody i działania.
Nie widzę jednak możliwości, żeby granie złą, chamską, niebezpieczną postacią miało być zabronione tylko dlatego, że inni boją się o życie swoich bohaterów. Byłby to śmiertelny cios w ideę gry.

Kura

  • Hobgoblin
  • ****
  • Posts: 64
  • Propsy: 7
  • Borys. Radziecki młot miłości.
    • View Profile
  • ID: 1108
  • Postać: Algard
  • Discord: Kura
Odp: Toril, quo vadis?
« Reply #3 on: May 20, 2016, 12:48:29 pm »
Panie, Panowie. Skoro już się powiedziało "A", to wypada powiedzieć też "B". Zacznę może banalnie ale... muszę, bo rzygam waszym biadoleniem. Wy mówicie otwarcie i ja będę to robił. I ja też mówię we własnym imieniu, przyjmuję krytykę - konstruktywną - i wysłucham waszych arguemntów. Co z nimi zrobię? Moja rzecz

Odnosząc się do tego o czym mówi Hydra:
Zgodzę się, że Toril to gra gdzie gracz może wszystko. I niech robi co chce, niech się bawi jak chce, niech tworzy co chce. Super sprawa. Utopia wśród tekstówek! Założenie fajne, ludzie nie,bo znalazło się dwóch taki co ukradli spokój. Obrażajcie sobie mnie ile chcecie, krytykujcie mój styl gry, wytykajcie mi błędy - nie jestem demonem, aroganckim dupkiem czy kretynem, który nie liczy się ze zdaniem innych. Przyszedłem tworzyć tu coś, co jest moją domeną na każdej tekstówce. Gram postacią skrajnie złą. Dlaczego wciąż dziwicie się że was atakuje? Czy idąc chodnikiem i widząc naprzeciw siebie typowego karka w dresie nie macie wrażenia że może was pobić? Toril to gra, który uderza w realizm. Ludzie piją, bawią się, srają i umierają - takie jest życie. Są ludzie mili, neutralni i źli. To, że parę osób wyrywa się z sielskiego obrazka nie znaczy, że nie umieją pisać innych rzeczy. Umiemy ale nas to nie bawi, jak was nasze zabijanie. Ogólnie rzecz biorąc - nie rozumiem was. Nas jest dwóch. Dwóch!. Tylko! Nie możecie się zebrać? Nie umiecie powalczyć o swoje? Macie postacie które walczął w taki lub inny sposób, znają się, macie kontakty i fundusze ale zamiast PISAĆ wolicie pieprzyć kotka za pomocą młotka i narzekacie jak wam źle

Mam doświadczenie w tekstówkach. Większe, mniejsze ale mam, stąd raz wygram ja, innym razem ktoś inny.

Chcecie się bronić przed atakami w karczmie? Oczywista rzecz, grajcie gdzie jest bezpiecznie. Wychodzicie w nocy, w miasto do niebezpiecznych dzielni? Nie? To po jaką cholerę robią to postacie?!

Na pewno macie rację że moja gra (jak i Dicka) jest inwazyjna. Krzywdzę wasze postacie, poluję na nie ALE zawsze ma to podłoże fabularne. Zawsze. Nie zgodzę się z Wenglem, który zarzuca mi chęć zniszczenia wszystkiego i wszystkich. Pozory, chaos i układy - to mój styl gry i dobrze się w nim czuję. Jeśli chcecie mnie oceniać, to wysilcie się trochę i poznajcie inne perspektywy niż wasza własna

Bezsilność? Dobre sobie. Moją postać można zabić w sposób banalny ale po co się trudzić, skoro można porzucać kupą i ponarzekać jaki ze mnie cham bo psuję wam zabawę.

W moich oczach jest to ocena niesprawiedliwa. Mam świadomość, że niektórym zrobiłem przykrość. I nie, nie przeproszę was, bo to mój styl gry. Nie podoba wam się? Wiecie co robić, kogo unikać. A tych wszystkich, którzy wolą jednak grać coś więcej niż picie herbatki i zabawy na prywatach zapraszam serdecznie do wspólnej zabawy. Też jestem człowiekiem.

Skaje

  • Obserwator
  • Ghast
  • *****
  • Posts: 697
  • Propsy: 17
  • Meow
    • View Profile
  • ID: 57
  • Postać: Desiderata Graves
  • Discord: Skaje/Nibynuszka
Odp: Toril, quo vadis?
« Reply #4 on: May 20, 2016, 01:02:26 pm »
Ja na razie wypowiem się na część tematu.

Strasznie nie podobają mi się pojazdy w narracji. To, że czyjeś postaci lubią odgrywać siedzenie w karczmie/pogawędki to nie znaczy, że są nic nie warci.
To, że jak jakieś postacie nie chcą iść na jakieś sesje/przyjąć kogoś do ich sesji bo mają rożne powody(postacie i/lub gracze) to też nie powód, by kogoś obrażać w narracji raz po raz.
Tak, czaję, Twoja postać jest świetna, cudowna i taka super, a inne są głupie i tchórzliwe.
I tak, mówię tu do dwóch wspomnianych panów głównie, zwłaszcza do Ciebie Kura skoro już się wypowiedziałeś.

Gra powinna być rozrywką dla każdego, a obrażanie/wyzłośliwianie się na temat wszystkich nie grających z czyjąś konwencją/upodobaniami jest po prostu nieprzyjemne. Nie mówię tu o krytyce bo ta może mieć i ma miejsce, krytyka(kulturalna) często jest potrzebna, ale o OBRAŻANIU.
Strasznie to kwasi, jak się czyta takie wstawki na każdej karczmie/evencie, serio. To mocno zniechęca i nie, nie uwierzę, że to są akurat w 100% myśli postaci, skoro ma to miejsce raz po raz, niemal w każdym poście/sesji publicznej/karczmie, niezależnie od okoliczności i postaci którą akurat gra dana osoba.

Nie neguję tutaj prawa do grania jak się chce w kwestii fabularnej, ale takie podkopy naprawdę nie wpływają dobrze na morale na grze. I zwracam się teraz publicznie do osób które tak robią, bo wiem, że nie mi jednej to nie pasuje. Może warto byłoby pomyśleć nad tym, JAK się opisuje pewne rzeczy? Chociażby po to, by nie zniechęcać do siebie współgraczy, nie mówię tu już o postaciach, ale o osobach siedzących po drugiej stronie.
Fajnie jest okazywać sobie jednak trochę szacunku i kultury.





Do tego ogólnie to uważam, że jest coś nie tak, skoro odgrywanie normalnego życia, jakie mają postacie - bo nie każdy i nie 100% czasu musi ubijać potwory/brać udział w przygodach - to właśnie "simsy" czy "herbatki", określenia bynajmniej nie nacechowane pozytywnie w tym kontekście, ale już rosnące, jak zauważyła Hydra i Wengiel i inni na kanale, tendencje do zabijania, krzywdzenia w sposób...mało smaczny i brutalny i często można odnieść wrażenie że złośliwy są zupełnie w porządku i czyjeś zwrócenie uwagi na to jest uznawane za marudzenie, jojczenie, biadolenie i cokolwiek.

Albo uznajemy że każdy gra jak chce i się nie czepiamy - a to oznacza też, że nikt nie robi pojazdów gdy ktoś chce posiedzieć w karczmie i popić piwo, albo zjeść ciasto i zrobić przyjęcie - albo możemy czepiać się wszyscy o wszystko publicznie i jest okej, bo skoro wszyscy mogą to wszyscy.

Bo tego nie rozumiem - mnie nie można się czepiać, mimo że wiem, że gram inwazyjnie i mogę innym psuć czasem zabawę bo chcę odgrywać coś aż do granicy przerysowania bo tak mi się podoba, ale to mnie nie obchodzi, natomiast inni są gorsi i nudzą mnie, bo chcą grać po swojemu, w inny niż ja sposób i jeszcze nie dajcie bogowie, nie podoba im się mój styl grania.
nikomu nie musi podobać się nic co robi druga strona, ale jednak da się wyrażać swoje zdanie bezpośrednio, nie w podjazdach, w dodatku kulturalnie.

Bo jak między graczami zabraknie kultury, to wtedy naprawdę będzie kiepsko. Lubimy chamskie osoby w realu? Ja nie lubię na przykład.
If you don’t have a massive alternative universe in your head with developed people and stories, you’re lying.

Pandora

  • Banshee
  • ***
  • Posts: 1719
  • Propsy: 10
    • View Profile
  • ID: 2061
  • Postać: Magaidh
  • Discord: Pandipuff
Odp: Toril, quo vadis?
« Reply #5 on: May 20, 2016, 01:06:33 pm »
Dobrze, skoro pojawia się to drugi raz - szczerze i serdecznie przepraszam każdego, kto poczuł się urażony moim zwyczajem nazywania pewnego rodzaju sesji Simsami. Zrobiłam to kilka razy w określonym kontekście i (może nie zauważyliście, więc zwrócę Waszą uwagę) już przestałam. Mam nadzieję, że nie będzie się to nieporozumienie ciągnąć w nieskończoność, skoro nie miało na celu obrażania kogokolwiek. Internet niestety ma to do siebie, że łatwo przypisać złośliwość niezłośliwym słowom.

Wengiel

  • Ghast
  • **
  • Posts: 544
  • Propsy: 8
  • Cycki i bekon.
    • View Profile
  • ID: 1374
  • Discord: Wengiel
Odp: Toril, quo vadis?
« Reply #6 on: May 20, 2016, 01:12:16 pm »
Do karczmy wpada ktoś, kto znany jest z zabijania? Uciekaj.

Tak tylko krótko dodam: tu pojawia się problem, kiedy postaci znanych z zabijania jest więcej niż tych pozostałych. Bo to jedna już obstawia drzwi, więc ucieczka jest niemożliwa. A walka? Sporo graczy gra jednak postaciami, które nie są wyspecjalizowane w walce, więc ta opcja też odpada. Wówczas jedynie co mogą zrobić to latać w kółko i czekać, aż druga postać ich dogoni i ubije/okaleczy. Tu też pojawia się problem, który wspomniała Hydra: brak możliwości. Bo gracz "zły" zazwyczaj będzie kombinował tak, by tego wyjścia nie było. To akurat logiczne. A to obstawi drzwi, a to zaatakuje z ukrycia. Wówczas drugi gracz jest zmuszony do stawienia czoła, co w przypadku znaczącej przewagi złego skutkuje porażką. Tak, nie wyczaruje sobie magicznego oręża, nie wezwie kolegów, którzy wbiją i uratują.
Druga rzecz to metawiedza: co z tego, że gracz wie, że Kura i Dick (bądź inne osoby które zabójcami grają) w momencie gdy gdzieś wejdą to poleje sie krew. Postacie tego nie wiedzą. Nie mają prawa wiedzieć, plotek jeszcze nie ma, a wcześniej ich nie spotkał. Gracz chcąc grać porządnie nie zareaguje na obecność tych istot. Zareaguje w momencie, kiedy miecz poleci w jego stronę. Bo taką ma postać(za wyjątkami np. ktoś jest przesądny albo przesadnie ostrożny i ma to w aspektach).
Wracając jeszcze do eventów: każdy prowadzi jak umie i jak lubi, nie nasza sprawa takie rzeczy wytykać. Ale trzeba pamiętać, że gracze mimo wszystko starają sie odgrywać swoje postacie. W przypadku zagrożenia - uciekną, bądź będą się bronić. Zależy od tego kto kim gra. I wiadomo, każda akcja wywoła reakcje i konsekwencje. Ale to eventy. Gracz wchodzący na event czy Sesje NK jest świadom tego, co sie dzieje i co może sie stać. Innym przypadkiem są karczmy i prywaty. Dla osób które lubiły sie napieprzać i mordować, była wężowa jama. Reszta, która chciała grać w Simsy szła do innych karczm. Teraz sytuacja wygląda odwrotnie. Niemniej na karczmy wolałbym patrzeć jako miejsca, gdzie ludzie piją i sie bawią. Nie mówię, że nie może dojść do mordu czy bitki. jest to fabularnie możliwe. Ale warto by było jednak się z innymi dogadać.
Na koniec: mamy sytuację patową. Dwie ideologie: wszyscy robią co chcą, druga: wszyscy się dobrze bawią. Jak już zdążyliśmy zauważyć, te dwie idee nie mogą być razem spełniane. Jak wszyscy robią co chcą, to znajdą sie tacy, co będą chcieli innym popsuć zabawę. Jak wszyscy będą chcieli się dobrze bawić, to ci, którzy chcieliby pospuć nie będą mogli tego zrobić. Przez co nie będą zadowoleni. I następuje paradoks.

Dodam na koniec: nikogo nie linczujemy, nikogo nie darzymy nienawiścią(mam nadzieję) jednak jeśli chcemy ze sobą grać, musimy ze sobą pewne rzeczy omawiać. Musimy rozmawiać z innymi, słuchać ich i zrozumieć. I pójść na kompromis. Bo jak ani jedna, ani druga strona nie pójdą na kompromis, to będzie dupa. I tyle.

« Last Edit: May 20, 2016, 01:27:40 pm by Wengiel »
100 pompek, 100 brzuszków, 100 przysiadów, 10 km, codziennie bez dnia przerwy.
Trzy posiłki dziennie, na śniadanie tylko banan. Żadnej klimatyzacji, żadnego spania przy otwartym oknie.

Angie

  • Guest
Odp: Toril, quo vadis?
« Reply #7 on: May 20, 2016, 01:12:53 pm »
Podstawą jest chyba po prostu rozmawiać - jak zawsze. Komunikacja to chcąc czy nie chcąc podstawa na grach tego typu. I dogadywać się tak, by obydwu stronom się podobała rozgrywka, a nie tylko jednej. Nie jest to łatwa sztuka, kompromisy ssą pałę dla obu stron, ale inaczej każdy będzie na każdego strzelał focha, będą leciały flejmy i ogólnie wyjdzie kupa.

Musimy się szanować po prostu i mieć świadomość, że jesteśmy tu w różnych celach i mamy różne postaci. Jeśli do karczmy wpada zabijaka i chce robić bójkę, to warto mu napisać: "Hej, mógłbyś mi nie zabijać postaci? Lubię ją i byłoby mi przykro, gdybym musiał/a ją tworzyć od nowa, a nie mam jak jej wskrzesić - bo nie ma bliskich. Z góry dzięki <3". W tym momencie drugi gracz powinien mieć na uwadze, że nie jesteś zainteresowany/a rzeźnią.

A jak gracz odpisze: "HE HE WYJEBANE, ZAJEBIE CI JOM XD" to kurwa pies go jebał i niech spierdala cwel pierdolony, i dobra, i chuj, nie nadaje się na taką grę, niechaj idzie się tykać pindolem z innymi zabijakami - i to też jest rozwiązanie tak naprawdę. Bo gracz powinien szukać innych graczy, z którym dzieli pewną chęć konwencji. Nie posyła się do sesji humorystycznej ponurego woja, a potem nie kaprysi na to, że jak to, czemu humor, on woli zabijać. I odpowiedzialność leży tutaj po stronie prowadzącego sesję, jak i gracza biorącego udział. Mojej Angie nikt by nie wziął na poważną misję - podpadła podczas sesji Shaga, pokazała się jako idiotka na innych, postać zrobiona dla beki - Mistrzowie Gry ją naturalnie omijają przy sesjach, gdzie jeden odpał debilki mógłby doprowadzić do śmierci całej drużyny. Czy jest mi trochę przykro? Owszem, ale też wiem, że wybrałem taką konwencję postaci i że mogę nią zniszczyć sesję innym. Dlatego mam drugą postać, poważniejszą.

Na Torilu nie powinno być jednej konwencji. Miejmy sesje humorystyczne, miejmy rzezie dark fantasy, miejmy detektywistyczne, miejmy dworskie. Ale też miejmy na uwadze to, że nasza postać nie nadaje się do wszystkich i że inni też mają pewne konwencje, których nie powinniśmy naruszyć.

Ogólnie przy zabijaniu postaci lepiej być ostrożnym, bo jednak ludzie wsadzają w nie dużo czasu i wysiłku, i mogą się z nimi powiązać emocjonalnie. Wiem, że Pandę i część osób może śmieszyć takie podejście. Mnie nie śmieszy, mimo że mam wyjebane w to czy mi postać zginie czy nie. Gadałem ostatnio z dziewczyną, która przez pięć lat grała jedną postacią - gdyby ktoś ją zabił to ni chybi by w depresję wpadła, że tak długo budowana bohaterka została ot tak ubita, przez zły rzut kośćmi. Szanujmy zdanie innych. Nie zawsze odgrywanie złej postaci = rżnięcie i mordowanie wszystkiego jak leci.

Ogólnie ostatnio Toril to rzeźnia i nie dziwię się, że Hydra zwróciła na to uwagę. Ja też czuję pewną irytację, że co chwila ludzie zmieniają postaci. A przypominam, że niektóre postaci były zabijane PO JEDNYM DNIU gry. Nie wiem w sumie czy to dobrze, bo gracz nie zdążył się wczuć i przyzwyczaić, czy źle, ale ja bym kazał spierdalać osobie, która by mi chciała urżnąć spokojnie siedzącą w karczmie postać, którą ledwo co zrobiłem, pisząc parę godzin jebany profil.

Z drugiej strony, absolutnie rozumiem Kurę i szanuję, że chce tak grać fabularnie, a nie inaczej. I ma rację, że sprawę można rozwiązać fabularnie, bez wchodzenia ze sporem na sferę gracz-gracz (co się zawsze źle kończy...). Jeśli nie macie bojowych postaci - wynajmijcie postaci, które są bojowe i specjalnie zrobione do napierdalania się. Albo sami taką zróbcie. Z drugiej strony, Kura, może się pojawić ten problem, że Twoja postać okrutnika zostanie zabita - ale zrobisz drugą, w kwestii usposobienia kropkę w kropkę taką samą, i będziesz dalej zabijał. W tym momencie nie dziwiłby mnie fakt, że graczy to irytuje. W końcu po to się eliminuje zagrożenie, by było wyeliminowane, a nie by wróciło pod nową postacią.

Ogólnie to kilka wyciągniętych z dupy rad dla wszystkich, na które może nalać ciepłym moczem:
1. Szanujmy siebie nawzajem i dogadujmy, jeśli mamy jakieś problemy z rozgrywką.
2. Sprawy fabularne najpierw próbujmy rozwiązać na płaszczyźnie fabularnej. Na płaszczyźnie pozafabularnej rozwiązujmy problemy, których nie da się rozwiązać w grze.
3. Starajmy się nawiązywać postaciami o przyjętej konwencji, sesje z innymi postaciami zrobionej w takiej konwencji. Postaciami bojowymi - z innymi postaciami bojowymi, postaciami humorystycznymi - z innymi postaciami humorystycznymi. Nie ma nic złego w przenikaniu się postaci o różnych konwencjach, ale skoro nie można dojść do porozumienia...
4. Postaci których nie lubimy - omijajmy. Jeśli nie chcemy z kimś uczestniczyć w sesji, to napiszmy o tym MG i powiedzmy dlaczego. Drugiej osobie na pewno będzie przykro, ale może to stanowić jakąś podstawę do rozwiązania konfliktu.
5. KOCHAĆ SIĘ KURWA

PS: Przepraszam za przekleństwa, ostatnio się zrobiłem wulgarny strasznie :(

Hydra

  • Obserwator
  • Banshee
  • *****
  • Posts: 1187
  • Propsy: 19
    • View Profile
    • Pocztówki z daleka
  • ID: 89
  • Postać: Pilar Socorro
  • Discord: Hydra
Odp: Toril, quo vadis?
« Reply #8 on: May 20, 2016, 01:16:06 pm »
@Panda
podsumuję, a Ty powiedz mi, czy dobrze zrozumiałam: konwencje sesji na Torilu są zależne od tego, jaką narzuci wybrany prowadzący; to oznacza, że fabuła główna ma konwencję dopasowaną do MG głównego. do tej pory wszystko jasne.
jednak z tego, co deklarujesz, sesje prowadzone przez innych MG mają wpływ na fabułę ogólną, co oznacza, że sesje w stylu heroic będą mieć nieproporcjonalnie duży wpływ w stosunku do sesji low fantasy - w sesji A pozwoliłam graczom ubić bestię i zrobili z jej skóry superpancerze, podczas gdy w sesji B ich przeciwnicy nabawili się dżumy i są osłabieni, a ich plany nie wyszły. w sesji typu heroic graczom zawsze wyjdzie więcej i w lepszym stylu niż w sesji low/dark - a uwzględnić musisz konsekwencje jednej i drugiej. jak zamierzasz rozwiązać podobne konflikty? nie boisz się zaburzenia równowagi w ten sposób? ja się trochę boję.

co do moich pytań:
1. w wypadku narzucania innym sesji w karczmie rozumiem, że prawo jednego gracza do rozegrania tego, na co ma ochotę, musi ustąpić prawu drugiego gracza do dokładnie tego samego? tak odebrałam Twoje słowa. chodzi mi o sytuacje, w których graczowi nie pozwala się wycofać, zaskakując go w trakcie już czegoś granego. o zwykłą nagonkę. porzucenie postaci w karczmie ma się wiązać z konsekwencjami, więc jak wycofać się z takiej hipotetycznej sesji? czy można zgłosić ją Obserwatorom jako przeprowadzoną w sposób nieprawidłowy, a w razie stwierdzenia nieprawidłowości, jej konsekwencje zostaną cofnięte?
2. co w wypadku, jeżeli sesję prywatną zgłasza jedna strona, a druga nie, ponieważ nie zgadza się na jej przebieg i nie chce jej uwzględniać w życiu postaci?

Quote
Dlaczego obsługa miałaby w takim razie ograniczać jedną grupę graczy na korzyść innej? (...)Nie widzę jednak możliwości, żeby granie złą, chamską, niebezpieczną postacią miało być zabronione tylko dlatego, że inni boją się o życie swoich bohaterów. Byłby to śmiertelny cios w ideę gry.
dla jasności - nie oczekuję zabraniania komukolwiek grania taką, a nie inną postacią albo prowadzenia takich, a nie innych sesji. i powiem wprost także co innego - takie zabranianie byłoby paranoją w drugą stronę.
jednak sposób prowadzenia tych dwóch postaci (Kury&Dicka) sprawia, że to ta grupa graczy ogranicza inną, liczebnie większą grupę graczy. pozwolenie im na działalność bez konsekwencji - póki co takich konsekwencji nie było; fabularne pozbawienie życia poprzedniego duetu skończyło się zniszczeniem budynku oraz nie wpłynęło na styl rozgrywki - nie jest rozwiązaniem, bo prowadzi do dokładnie tego samego, co bezmyślny zakaz.

***

@Kura
problem nie polega na tym, że gracie postaciami Żółtą i Zieloną, tylko na tym, w jaki sposób gracie. sam wprost piszesz, że nie zmienicie stylu gry (czego, podkreślam, nie oczekuję; oczekuję za to pozostawienia miejsca na inne style gry dla innych graczy). to oznacza - czego zresztą już dowiedliście - że zmiana postaci z Żółtej i Zielonej na Różową i Fioletową jest zmianą wyłącznie estetyczną. bo cóż się zmieniło fabularnie? są nowe imiona do unikania. cały mechanizm pozostał dokładnie taki sam, nie powstały żadne realne konsekwencje fabularne. i dlatego jestem niezadowolona.
ponadto mam do Ciebie pytanie: kiedy poprosiłam Cię o pozostawienie nas w spokoju w Pniu - dostosowałeś się do tego i doceniam to - odpisałeś, że nie jesteś zainteresowany rozegraniem pasującej Ci sesji w miejscu spotkań, w którym prowadziłabym NPC. odniosłam wówczas wrażenie, że gra w stylu chaosu i zniszczenia jest dla Ciebie ciekawa nie sama w sobie, lecz tylko wtedy, kiedy robi krzywdę innym graczom. powiedz mi, czy się mylę?

proszę Cię również o zachowanie stonowanego tonu w dyskusji, takiego, jakiego używają pozostali. tutaj rozmawiamy jako ludzie, nie jako postaci. nie będę Cię obrażała i proszę o to samo.
[18:37] Pharan: Mógłbym mieć z Tobą dziecko, któremu wpajałbym same złe zasady, żeby potem słuchać, jak mu wszystko tłumaczysz

[13:22] Zet: przez ciebie mam odruch pawłowa już. Jak napiszę, że jest odpis i widzę, że coś napisałaś, to pierwsza myśl: jaki błąd popełniłem tym razem?

22:56] Melweddyn (2247): Po argumentacji Hydry każdy zamyka się w sobie.

Pandora

  • Banshee
  • ***
  • Posts: 1719
  • Propsy: 10
    • View Profile
  • ID: 2061
  • Postać: Magaidh
  • Discord: Pandipuff
Odp: Toril, quo vadis?
« Reply #9 on: May 20, 2016, 01:32:49 pm »
1. Są różne karczmy. W niektórych - jak Ubity Interes - atak nie ma prawa bytu, bo jest tam mag pilnujący bezpieczeństwa. Co więcej, przypominam o możliwości kreowania dowolnych miejsc spotkań. Zróbcie takie, gdzie straszny Dick i Kura nie wejdą. Czy może być prostsze rozwiązanie?

2. Inne rzeczy o których piszesz, Wengiel, to po prostu cechy RPG. Nie dostrzegam w nich problemu. Mimo wszystko to JEST RPG i gramy w świecie, który JEST niebezpieczny dla KAŻDEGO, a więc tworzenie postaci, która nie walczy i nie umie się bronić to jednoczesne godzenie się z tym, że nie wywalczy sobie życia i go nie obroni. Co więcej, takich postaci jest jednak mało. Prawie każdy ma w aspektach lub księdze czarów coś, co może mu pomóc. A w ostateczności rzucanie stołami i proszenie o pomoc NPCów to też jest metoda.

3. Angie, nie ma w Twoich słowach chyba ani jednego, z którym bym się nie zgadzała. W ramach sprostowania natomiast, ponieważ wspomniałeś o zabijaniu postaci po jednym dniu - miałam oko na tę sytuację i nie zdarzyło się nic nieprawidłowego. Oczywiście przykro jest, kiedy postać ginie na wstępie, ale z drugiej strony trzeba mieć świadomość, że: A - śmierć się zdarza, B - nie jest nieodwracalna.
Kiedy jednak dostajesz ostrzeżenie (nie tylko z zewnątrz), że dana postać robi co zechce i bywa to zabijanie, a mimo wszystko grasz, pretensje można mieć tylko do siebie, prawda?

4. Konsekwencje na Torilu są wypadkową działań wszystkich postaci, we wszystkich sesjach. Wątki przenikają się, a równowaga będzie zachwiana im więcej będą ugrywać ci, którzy grają aktywnie i skutecznie. To forma nagrody za to, że się gra. Stanie w miejscu byłoby okropnie nudne.

5. Sesje czasu rzeczywistego są miejscem, gdzie nie rozpatruję "czy ktoś ma na coś ochotę" i "czy coś mu się spodoba". Wolę myśleć "ludzie przyszli tu mierzyć się z otaczającym ich światem i są świadomi tego, że nie mieszkają w cukierkolandii". Ponieważ - o czym wcześniej wspomniałam - mało która postać nie jest stworzona do walki, pozostaje jedynie wykorzystywać swoje możliwości i walczyć lub w inny sposób zadbać o swoje bezpieczeństwo. Możliwości jest nieograniczenie wiele.

6. Trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś gra sesję, która mu się nie podoba i po zakończeniu stwierdza, że jej nie chciał. Problem w takiej sytuacji polega nie na zgłoszeniu, którego jedna strona może sobie nie życzyć (ale nie przypominam sobie takiej sytuacji), ale na tym, że w odpowiednim momencie ta sesja nie została przerwana z argumentem - "Tak nie chcę grać, dzięki". Jeśli jednak argument ten został wystosowany tylko dlatego, że coś szło nie po myśli gracza, nie jest to w pełni zasadne... Niemniej, czuję w tym temacie aluzję do sytuacji z zabitą Daezarą. Sesja była zgłoszona przez nią samą, jeszcze przed końcem, a podsumowanie przez prowadzących. W międzyczasie graczka dostała okazję wycofać się z niej, ale nie chciała.

Quote
jednak sposób prowadzenia tych dwóch postaci (Kury&Dicka) sprawia, że to ta grupa graczy ogranicza inną, liczebnie większą grupę graczy. pozwolenie im na działalność bez konsekwencji - póki co takich konsekwencji nie było; fabularne pozbawienie życia poprzedniego duetu skończyło się zniszczeniem budynku oraz nie wpłynęło na styl rozgrywki - nie jest rozwiązaniem, bo prowadzi do dokładnie tego samego, co bezmyślny zakaz.

Nie zgodzę się. Sami ograniczacie się myśleniem, że nic się nie da z tym zrobić. A można - grając. Zginą i zrobią podobne postacie? Grajcie dalej, macie przeciwników, z którymi możecie walczyć. To takie straszne w grze fabularnej?

Kura

  • Hobgoblin
  • ****
  • Posts: 64
  • Propsy: 7
  • Borys. Radziecki młot miłości.
    • View Profile
  • ID: 1108
  • Postać: Algard
  • Discord: Kura
Odp: Toril, quo vadis?
« Reply #10 on: May 20, 2016, 01:36:43 pm »
@Skaje
Moje uwagi względem innych graczy były... cóż, irytujące. Zgodzę się. Rozmawialiśmy o tym. Z tego też powodu nie pojawiam się na ircu czy teraz na tym drugimy czymś. Nie chce wprowadzać nerwowej atmosfery, nie potrzebuję tej formy kontaktu więc rozwiązałem problem po swojemu. Tu się zgodzę - byłem nieco drażliwy. Moja wina i za to winien jestem Wam przeprosiny

Co do obrażania w narracji - czasem pójdzie tam nieco więcej złośliwości niż trzeba, fakt. Narracja powinna jednak być czymś innym niż natłokiem wulgarnych słów i mało przyjemnych przemyśleń. Obiecuję, że zwrócę na to uwagę w przyszłości

@Hydra
Zdecydowanie mylisz się. Nie byłem pewien czy wtedy, na szepcie o tym z Tobą rozmawiać. Widać, jest to konieczne. Przejechałem się na Torilu gdy inna osoba prowadziła walkę w karczmie. Zraziłem się na tyle mocno, że nie zaufam żadnej innej osobie w prowadzeniu nim nie poznam jej umiejętności i stylu. Ciebie (chyba) pamiętam jeszcze z fae ale... cóż, nieufność. Moja odmowa nie była podyktowana chęcią zabijania graczy i tylko graczy. W żadnym razie i proszę byście tego tak nie odbierali

Nasz styl gry (Dick i ja) ma czemuś służyć. Nie leczeniu naszych kompleksów czy co tam można wymyślić - my też mamy plany fabularne i uwzględniają one nabranie rozpędu właśnie w takiej formie.

I to o czym mówi Rifu. Żaden gracz w karczmie czy gdzie tam zabijamy nie napisał do nas - nie róbcie tego bo coś tam. Nikt ;) Inna sprawa to ta nieumarła elfka. To o wiele bardziej skomplikowana sprawa. Kto był dociekliwy to wie, że daliśmy jej szansę by jednak wyszła z tego bez szwanku. Zainteresowanych zapraszam na pw w tej sprawie

Hydra

  • Obserwator
  • Banshee
  • *****
  • Posts: 1187
  • Propsy: 19
    • View Profile
    • Pocztówki z daleka
  • ID: 89
  • Postać: Pilar Socorro
  • Discord: Hydra
Odp: Toril, quo vadis?
« Reply #11 on: May 20, 2016, 01:59:04 pm »
@Panda
1. rozwiązanie "unikajcie ich po prostu" może w perspektywie doprowadzić do tego, że karczmy wymrą, a rozgrywki przeniosą się tylko na zamknięte dla obcych kanały. dla mnie osobiście nie jest to pożądana sytuacja, zwłaszcza, że zobowiązałam się jako Bajarz do animowania Miejsc Spotkań i proponowania małych eventów - jeżeli nie będę miała graczy, bo oni będą bali się konkretnych osób i zrezygnują, widząc ich online (to przypadek ostatniej środy), moje obowiązki zostaną wyraźnie utrudnione.
4. rozumiem więc, że jeżeli prowadzę w stylu heroic, jest to równoprawne z prowadzeniem dark, jeśli chodzi o rozpatrywanie konsekwencji dla świata? to ważna informacja, dlatego upewniam się, że się rozumiemy (zwłaszcza że mam już historię nierozumienia tego, o co Ci chodzi, jak z główną koncepcją Torilu pół roku temu :P ).
5. sytuacja hipotetyczna. cztery postaci wchodzą do karczmy, widząc jedną - obcą i nieznaną. zapraszają ją do rozmowy, która dość szybko zmienia się w fizyczne unieruchomienie piątej postaci, odurzenie jej i następnie zabicie, korzystając z nieprzytomności. sytuacja powtarza się po tygodniu: tym razem piąta postać chce wyjść zawczasu, bo gracz korzysta z metawiedzy, natomiast cztery postaci również używają metawiedzy i zastawiają drzwi oraz okna tego miejsca. postać ginie. <- opisuję to, bo mniej więcej tak rozumiem nagonkę. czy podobne sytuacje również są "realistyczne" i z tytułu ich "realizmu" będą odgórnie uznawane za obowiązujące?
7. [o powtarzalnych postaciach] problemem nie jest to, że nie ma rozwiązań fabularnych, bo one istnieją. problemem jest atmosfera: podejrzliwość, niechęć, frustracja, niepewność, czasami strach, ponadto niesmak i zrezygnowanie. w różnych proporcjach, zależnie od dnia. to nie jest atmosfera, w której gra mi się przyjemnie, i dlatego chcę o tym rozmawiać, zamiast ignorować problem :)

@Kura
dziękuję za wyjaśnienie oraz za dopasowanie tonu. cieszę się, że możemy rozmawiać :)
powiedz mi, proszę: czy jesteś gotowy (bo nie oczekuję, że odpowiesz także za Dicka) brać pod uwagę oczekiwania innych graczy względem gry? wyobrażam to sobie tak, że po pierwsze, postaci mają realną możliwość wyjścia (nie: wydumaną i hipotetyczną, tylko: realną, uczciwą), po drugie na prośbę osoby prowadzącej pozostawisz niektóre wydarzenia w spokoju, tak jak to miało miejsce ostatnio. z czymś takim mogę pracować, jeżeli będziemy się trzymać tego, co deklarujemy.
jeśli nie - czy masz swoje propozycje na rozwiązanie problemu, jakim jest atmosfera pełna niechęci i narastająca agresja? tu widzę rzecz do naprawy, nie w działaniach fabularnych.
[18:37] Pharan: Mógłbym mieć z Tobą dziecko, któremu wpajałbym same złe zasady, żeby potem słuchać, jak mu wszystko tłumaczysz

[13:22] Zet: przez ciebie mam odruch pawłowa już. Jak napiszę, że jest odpis i widzę, że coś napisałaś, to pierwsza myśl: jaki błąd popełniłem tym razem?

22:56] Melweddyn (2247): Po argumentacji Hydry każdy zamyka się w sobie.

Pandora

  • Banshee
  • ***
  • Posts: 1719
  • Propsy: 10
    • View Profile
  • ID: 2061
  • Postać: Magaidh
  • Discord: Pandipuff
Odp: Toril, quo vadis?
« Reply #12 on: May 20, 2016, 02:06:15 pm »
ad.1. Karczmy nie były tak żywe, jak ostatnio od... Nie pamiętam kiedy. Wymarcie im chyba nie grozi. Poza tym nie do końca odniosłaś się do tego, co napisałam. Brakuje Ci bezpiecznych karczm? Stwórz je. Albo zachęć graczy, bo to robili. Dałam ostatnio najlepszy przykład, jak się za to zabrać - wykupując Łóżko, domyślnie siedlisko zła, które ma spełniać rolę lokalnej speluny.

ad.4. A dlaczego miałoby to być nierównouprawnione, skoro każdy może prowadzić co zechce - w ramach nielicznych ograniczeń, które wszyscy znacie?

ad.5. Hipotetycznie tak, ale nie mam zwyczaju odnosić się i oceniać zdarzeń wyrwanych z kontekstu i niezaistniałych.

ad.7. Pewna osoba, z którą uczyłam się grać w RPG miała zwyczaj mówić, że "życie to nie kaszka z mleczkiem". Życie w świecie pełnym magii, potworów, zwyrodnienia i złych bogów (dobrych też oczywiście) - tym bardziej.

Kura

  • Hobgoblin
  • ****
  • Posts: 64
  • Propsy: 7
  • Borys. Radziecki młot miłości.
    • View Profile
  • ID: 1108
  • Postać: Algard
  • Discord: Kura
Odp: Toril, quo vadis?
« Reply #13 on: May 20, 2016, 02:15:14 pm »
Nie.

Kura, co "nie"?

No, nie :)

Generalnie to widzę to tak - nie uprawiam PG, każdy ma szansę jaką ma. Karczma ma okna, a drzwi blokuje ktoś ode mnie? Użyj okna! Uciekniesz? Wygrałeś. Wtedy będzie motyw na prywatę ;)

Szanuję innych ludzi dopóki na to zasługują. Jeśli ktoś napisze do mnie na priva i zapyta czy nie możemy inaczej tego rozwiązać... przyjmę łapówkę. Akceptuje też karty kredytowe. Dobra, a na poważnie, panicz Wengiel podczas kastracji został zaczepiony przeze mnie na ircu gdy padło oskarżenie o PG. Nie pasowało mu ucinanie jajec więc zapytałem wprost - jak Ty to widzisz? I czy przyjmujesz wynik. Byłem gotów uciąć mu palca... naprawdę, można się ze mną dogadać. Wystarczy odrobina dobrej woli. Nie traktujecie tego jako obietnicy. Jeśli sytuacja na to pozwoli czasem gotów jestem iść na ustępstwa. Nie zawsze będzie taka możliwość - opowieść jest najważniejsza

Nie zamierzam jednak rezygnować z odgrywania postaci takiej jaka jest. Żebyśmy się jasno zrozumieli. Nie stanę się żelkowym misiem i nie zacznę was przytulać.

Pandora

  • Banshee
  • ***
  • Posts: 1719
  • Propsy: 10
    • View Profile
  • ID: 2061
  • Postać: Magaidh
  • Discord: Pandipuff
Odp: Toril, quo vadis?
« Reply #14 on: May 20, 2016, 02:54:01 pm »